Od kilku już lat początek wakacji pod względem muzycznym kojarzy mi się z Beach Party Trzcianka. Mimo, że nie jest to jedyne wydarzenie w tym terminie, to jednak jest ono najbliżej mojemu muzycznemu sercu – stąd przychodzi pierwszy na myśl.

Nad jeziorem Logo byliśmy już w roku ubiegłym. Obszerną relację z wydarzenia – będącą notabene pierwszym tekstem, który opublikowaliśmy na shiningbeats.pl, przygotował Karol Woźniak i przeczytacie ją po kliknięciu w [LINK]. Perspektywa, z której przyjrzymy się festiwalowi w tym roku, będzie jednak trochę inna. Znam Beach Party Trzcianka parę dobrych lat, ale z wielu względów, dopiero w tym roku udało mi się na imprezie zagościć. Od razu mówię, naprawdę warto!

Zacznijmy od wejściówek. Ceny biletów i karnetów naprawdę są adekwatne do swojej wartości, a jednocześnie – przystępne dla każdego. Dostępne opcje to bilety na dni pojedyncze, karnety, bilety VIP na sobotę, karnety Beach Family obejmujące Beach Camp oraz 4-paki Beach Family idealne dla czteroosobowej ekipy zamierzającej sypiać na Campie!

Bilety były również dostępne w stacjonarnych punktach sprzedaży w Trzciance i okolicy.

Idąc z centrum Trzcianki na teren festiwalu trzeba pokonać lekko ponad 2,5 kilometra, a więc jakieś pół godziny spacerem przy naprawdę spokojnym tempie. Gorzej wygląda to w przypadku dworca, gdzie musimy przejść ponad 3,5 kilometra, którego przejście wymaga około 45 minut spacerem.
Jednak kto inny może przyjść z pomocą, jak nie organizatorzy? Ekipa BP Festivals zapewniła Party Bus kursujący spod Szkoły Podstawowej Nr 1 im. Juliusza Słowackiego w Trzciance, przejeżdżając obok dworca PKP oraz przez centrum miasta nad jezioro Logo. Pierwszy kurs odjeżdżał o 17:30, a każdy kolejny co 30 minut, aż do godziny 22:00 w piątek i sobotę. Tyle teoria. Jak było w praktyce?

Festiwalowicze z dalszych zakątków Wielkopolski wcale nie mieli pod górkę z transportem, mimo większego kilometrażu. Czytając komentarze po imprezie, można było jednak zauważyć opinie negatywne. Według niektórych osób kierowcy busów odmawiali kursowania ze względu na zbyt małą liczbę chętnych. Sprawy czysto ekonomiczne są nie do przeskoczenia, lecz nikt nie chciałby zostać bez transportu z i na imprezę. Drodzy organizatorzy, temat do przemyślenia!

Line-up tegorocznej, dziewiątej edycji festiwalu Grającego z Sercem był naprawdę potężny. Blasterjaxx jako headliner, to solidny dowód na to, że jest to jakościowy event. Mało tego, kolejne wielkie zagraniczne marki – Chocolate Puma, Matisse & Sadko, Sick Individuals czy Garmiani! Do tego czołówka polskiej sceny EDM – Loud About Us, Blinders czy Skytech. Kolejnym wielkim plusem, jest wspieranie nie do końca dostrzeganych na polskiej scenie, choć serio wartych uwagi graczy. Mowa tutaj o Guy Arthurze, Clarxie czy Skytone. Z rzeczy, które mnie osobiście smucą, muszę wypunktować zasadniczy brak publiczności na warm-upowych openingach Dr Paul & Ole, czy zwycięzcy tegorocznego DJ Contestu – Mave, które były naprawdę na grubasie! Nieobecni – żałujcie, naprawdę.

Kompletnym hitem festiwalu, niespodzianka od Lucas & Steve, której nie spodziewał się NIKT! Nic więcej nie napiszę… obejrzyjcie!

Scenografia w tym roku była co najmniej tak dobra jak w poprzednim, a to za sprawą bliźniaczej konstrukcji, opartej na znanych już elementach. Osobiście zasmucił mnie brak LEDowego sufitu nad DJ-ką, ponieważ wcześniej wyglądał niesamowicie! W zamian dostaliśmy jednak więcej ekranów na skrzydłach sceny, co też zrobiło dobry efekt wizualny. Zdecydowanie na plus oceniam zaimplementowanie charakterystycznego dla Beach Party serca w scenografii. Całość została okraszona pospolitymi, ale robiącymi mega robotę wyrzutniami konfetti, miotaczami płomieni czy fajerwerkami!

Załączone fotografie, to tylko przedsmak tego, co możecie znaleźć w relacji foto – a ta poniżej.

Na całym festiwalu panuje naprawdę rodzinna atmosfera, nie widziałem żadnych objawów agresji wśród uczestników, przy jakimkolwiek zderzeniu czy popchnięciu trafiałem na rękę, której właściciel chciał zwyczajnie zbić pionę w ramach przeprosin. Wspaniały klimat i solidna jakość. Jeśli tylko życie pozwoli, wrócę za rok!