Jeszcze kilka dni temu mało kto o nich słyszał. Na Facebook’u mają niecałe 600 polubień, a mimo to dostrzegł ich sam Hardwell. Piotr Sobczak i Artur Pietrzak, czyli chłopaki z Bonkerz, są kolejnymi polskimi artystami, którzy zwrócili na siebie uwagę fanów EDM z całego świata za sprawą wydania remixu do singla holenderskiego duetu Tom & Jame “Never Look Back” w wytwórni Revealed Recordings. O tym, jak spełnia się wręcz nieosiągalne marzenia i jakie są ich następne kroki, opowiedzieli Adrianowi Nijakowi.

Adrian Nijak: Jesteśmy świeżo po wydaniu przez wytwórnię Hardwella Waszego remixu dla Toma & Jame’a. Emocje już opadły?

Piotr Sobczak (Bonkerz): Powoli opadają. To niesamowite spełnić jedno z największych marzeń i wydać własną produkcję w jednej z największych wytwórni na świecie. Revealed Recordings oraz Tom & Jame to czołówka zagranicznego EDMu, więc mamy powód do dumy. Taki sukces zachęca nas do dalszej pracy i rozwijania swoich umiejętności. Dzień wydania remixu na pewno zapamiętamy do końca życia.

A. N.: Wielu zadaje sobie pytanie, jak większości nieznani producenci zostali zauważeni przez tak wielkie nazwiska? Opowiedzcie o kulisach współpracy z duetem Tom & Jame.

Artur Pietrzak (Bonkerz): Chwilę po wydaniu przez Toma & Jame’a singla “Never Look Back” wytwórnia Revealed ogłosiła konkurs na jego remix. Bez zastanowienia podjęliśmy decyzję, że spróbujemy swoich sił. Nie liczyliśmy na jakiekolwiek wyróżnienie, ani nagrody. Chcieliśmy stworzyć utwór, z którego będziemy dumni i z chęcią pokażemy go światu.

P. S.: Początkowo mieliśmy zupełnie inną koncepcję niż ta finalna. Po stworzeniu pierwszego „szkicu” spotkaliśmy się kilka razy by go dopieścić, zająć się mixem i masteringiem. Nad remixem spędziliśmy w sumie 15 godzin. Mieliśmy świadomość, ze track jest dość nietypowy, ale jak widać opłaciło się zaryzykować.

A. P.: Nietypowość docenili autorzy oryginalnej wersji. Już kilka godzin po udostępnieniu remixu, utwór znalazł się na oficjalnym InstaStory duetu Tom & Jame z dopiskiem: „świetny remix, czekamy na więcej”. Wtedy poczuliśmy, że mamy szanse na sukces. I rzeczywiście sukces stał się rzeczywistością.

P. S.: Pokonaliśmy 700 producentów z całego świata, bo właśnie tylu zgłosiło się do konkursu. To pokazuje, że jako jedni z nielicznych stworzyliśmy naprawdę świetny utwór, który potrafi wpaść w ucho nawet gwiazdom muzyki klubowej. Nic tylko się cieszyć!

A.N.: To pierwszy tak duży sukces Waszego duetu, ale nie pierwszy dla Piotrka. Kiedy działałeś solo pod aliasem Infuse również brałeś udział w konkursach. Trzy lata temu stworzyłeś remix utworu “Can’t Get Enough”, który wygrał remix contest i został wydany w Enhanced Music.

P.S.: Pod aliasem Infuse tworzyłem progressive house. Do remixu “Can’t Get Enough” usiadłem spontanicznie. Chciałem sprawdzić swoje umiejętności wśród większej liczby producentów. Po paru dniach od wysłania remixu dostałem wiadomość od wytwórni, że wygrałem konkurs, a produkcja zostanie oficjalnie wydana. Co więcej track spodobał się samemu Hardwell’owi, bo zagrał w 277. odcinku swojej audycji Hardwell On Air. Duma rozpiera mnie do dziś.

A. N.: Życie to jednak nie tylko konkursy. Jako Bonkerz wspólnie produkujecie od ponad roku. Na koncie macie kilka singli i remixów, które spotykają się z ciepłym odbiorem klubowiczów. Jak określicie swój styl?

A.P.: W naszych produkcjach nie zamykamy się na jeden styl. Często eksperymentujemy, tworzymy nowe sample, łączymy różne brzmienia. Ważne jest, by się nie ograniczać, bo to prowadzi do stagnacji i monotonii.

P. S.: Po prostu chcemy cieszyć się muzyką i dawać radość innym. Inspiracje czerpiemy z otaczającego nas świata. Pomysły na tracki przychodzą nam do głowy nawet jadąc autem i stojąc w korku. Po powrocie do domu staramy się to przelać na nuty we Fruity Loopsie. Jeżeli stwierdzimy, że nasza produkcja nadaje się do publikacji, to robimy to.

A.N.: Wzorujecie się na kimś? Macie swoich muzycznych idoli?

P.S.: Jeśli musielibyśmy wskazać konkretnych artystów, których cenimy i szanujemy za umiejętności produkcyjne, to powiemy jedno słowo – BROHUG. Trio ze Szwecji w swoich trackach pokazuje, że nie ma barier między stylami. Ich kawałki to mocny bass z charakterystycznymi wstawkami, który także nam jest nam bardzo bliski.

A.N.: Słychać to w Waszych produkcjach. Singiel “Turn Me On”, czy remixy “Salad Dressing”, “Blow It” oraz “Bum Bum Tam Tam” to potężne parkietowe killery. Co ważne komentarze o nich są w większości pozytywne. Notujecie też sporo wyświetleń na Youtube.

A. P.: Miło jest czytać pozytywne komentarze o swojej pracy. Każde wyświetlenie, czy dobre słowo to docenienie naszego zaangażowania i pasji, którą chcemy się dzielić. Fani są dla nas bardzo ważni, bo dają nam wielką motywacje do rozwoju.

https://www.youtube.com/watch?v=RH6JE3uBtQA

A.N.: Macie jakiś gotowy przepis na dobrą produkcję?

P.S.: Nie ma jednego schematu, który sprawi, że każda produkcja będzie hitem. Myślę, że wielu producentów ma świadomość tego, że jeden utwór znajdzie swoich zwolenników, jak i przeciwników. Po prostu każdy ma swój gust i upodobania. Nie da się dogodzić wszystkim. Jeżeli chodzi o nasz duet, to my mamy świadomość tego, co może się spodobać, a co jest po prostu za „słabe” i wymaga pracy.

A.P.: Początkującym producentom polecam oglądanie poradników, których w Internecie jest cała masa. Jeżeli macie możliwości, to bierzcie udział w przeróżnych warsztatach i szkoleniach z zakresu produkcji muzyki. I najważniejsze – nie poddawajcie się, gdy coś nie wychodzi. Branża muzyczna to specyficzny rynek, który potrafi przeżuć i wypluć, ale tylko od waszego samozaparcia zależy, czy osiągniecie to, o czym marzycie.

A.N.: Pracujecie teraz nad czymś nowym? Czego możemy się spodziewać po Was w najbliższych miesiącach?

P. S.: Na dysku mamy kilka rozpoczętych projektów. Pracujemy teraz nad ich dokończeniem i będziemy chcieli podbić kolejne wytwórnie. Będą to single utrzymane w naszym dotychczasowym stylu, ale nie zabraknie w nich nowych brzmień. Prowadzimy rozmowy z jedną z polskich wytwórni, która jest zainteresowana wydać nasze dwie produkcje.

A.N.: Możecie uchylić rąbka tajemnicy o jaki label chodzi?

P.S.: Wolimy nie chwalić dnia przed zachodem słońca, dlatego przed podpisaniem kontraktu nie chcemy niczego ujawniać. Mamy nadzieję, że w niedługim czasie będziemy mogli powiedzieć fanom o szczegółach. Obserwujcie nas w sieci, by dowiedzieć się jako pierwsi.

A.N.: Co z graniem w klubach? Będzie można w końcu gdzieś Was zobaczyć i usłyszeć?

A.P.: Czekamy na bookingi od organizatorów imprez. Oprócz realizacji marzeń w studiu chcemy też spotykać się z fanami i dawać im radość “na żywo”. Myślimy też nad stworzeniem podcastu. W ten sposób będziemy mogli dotrzeć do większego grona odbiorców, ale to na razie plany.

A.N.: Pytam o granie w klubach, bo zastanawiam się, czy dla takiej muzyki jaką robicie jest miejsce w polskich dyskotekach. W sieci roi się od opinii, że w wielu miejscach słychać hity z komercyjnych stacji radiowych. Czy Waszym zdaniem jesteśmy gotowi na clubbing z prawdziwego zdarzenia?

P.S.: Na przestrzeni ostatnich lat branża EDM w Polsce bardzo się rozwinęła. Powstają nowe wytwórnie, wartościowe kluby muzyczne i produkcje. Ostatni czas to spore sukcesy polskich producentów. Blinders wydał singiel z Martinem Garrixem, Sikdope wyda za chwilę z Tiesto. Małymi krokami gonimy Zachód. Z pewnością idziemy w dobrą stronę, ale jako branża musimy jeszcze bardziej się wspierać i wzajemnie promować. Wszyscy gramy do jednej bramki.

Z duetem Bonkerz rozmawiał Adrian Nijak (Shining Beats, TVP3 Szczecin)