Wielką Brytanię można dzisiaj swobodnie uznawać za kolebkę muzyki elektronicznej. To właśnie z UK pochodzą takie gwiazdy jak chociażby Disclosure, Pete Tong, Carl Cox, Paul Oakenfold czy Fatboy Slim. Znajdziemy tam również wiele miejsc, które przez lata zyskały status kultowych. Możliwość uczestnictwa w imprezie organizowanej w Printworks, Ministry of Sound, Fabric czy The Warehouse Project to z pewnością mokry sen wielu klubowiczów. Jeden z najnowszych raportów sugeruje jednak, że te miejsca mogą już niedługo stać się historią. Wszystko przez COVID-19 i związane z tą chorobą (oraz wirusem SARS-CoV-2) restrykcje.

Jak donosi Night Time Industries Association (NTIA), brytyjskie kluby są obecnie na skraju “wyginięcia“. Od ostatniego otwarcia tych miejsc w Wielkiej Brytanii minęło aż 8 miesięcy. NTIA przyznało, że mimo minimalnego wsparcia rządu dla klubów nocnych w UK, nie mają one odpowiednich finansów pozwalających na utrzymanie.

Przed pojawieniem się COVID w Wielkiej Brytanii było ponad 1400 klubów nocnych, jednak liczby te codziennie spadają. Bez planu ponownego otwarcia oraz z powodu rosnącej presji finansowej wynikającej z malejących rezerw gotówkowych, czynszów i zadłużenia kredytowego wielu jest zmuszonych zamknąć drzwi i oddać klucze.

NTIA

Z branży raz po raz napływają znaki wskazujące, że z branżą muzyczną i klubową w Wielkiej Brytanii nie jest najlepiej. Jakiś czas temu na temat brytyjskiego rządu oraz ich “wsparcia” wypowiedziały się gwiazdy takie, jak Carl Cox czy Calvin Harris. Już samo to, że aż takie tuzy podniosły głos w takiej sprawie, powinno o czymś świadczyć. Mamy jednak nadzieję, że pomimo naprawdę słabej kondycji legendarnych klubów, po pandemii koronawirusa ponownie będą mogli spotkać się tam klubowicze z całego świata.