Przemysł muzyczny, a w szczególności branża EDM, to ciężki kawałek chleba. Żeby zaistnieć w tym świecie często oprócz talentu potrzeba po prostu szczęścia. Ale nawet, gdy wejdzie się już na pewien poziom, trzeba uważać – bo nigdy nie wiadomo, czy ktoś aby nie działa na Twoją szkodę.

Od wielu lat toczą się spory o prawa do piosenek – a więc o to, do kogo należy dany utwór oraz komu należą się tantiemy. W tym wszystkim mało kto zwraca uwagę na wokalistów i wokalistki. Nierzadko zdarza się, że właśnie oni są okradani ze swojej pracy. Szczególnie narażona jest na to muzyka elektroniczna, gdzie producent – inaczej niż w innych gatunkach – praktycznie zawsze stoi na pierwszym planie. To, w połączeniu z nieraz bardzo dużą popularnością, może sprawić, że jakiś delikwent w nieczysty sposób przywłaszczy sobie dany wokal.

Polka okradziona…

Najnowszy przypadek dotyczy Natalii Koronowskiej – wokalistki i songwriterki, znanej jako Gia Koka. Urodzona w Polsce i wychowana w Holandii artystka coraz częściej pojawia się w singlach EDMowych twórców. Swojego głosu udzieliła między innymi do tracków Sama Feldta, Afrojacka, Brooksa, czy DVBBS. Swego czasu miała też wkład w collab na linii Lost Frequencies – Zonderling pt. “Crazy” – o czym pisaliśmy już na naszych łamach.

Niestety, jak się okazuje, w tej branży trzeba na siebie uważać, a podpisanie umowy nie daje stuprocentowej pewności.

Do rzeczy – w sprawę zamieszany jest duet VIZE, z którym Polka miała wydać collab. Jakiś czas temu niemiecka formacja otrzymała od Natalii wokal, który miał w tym utworze się znaleźć. Proces powstawania utworu rozpoczął się w lipcu, a umowy między dwiema stronami zostały sporządzone w mailu. Innymi słowy, wszystko wydawało się być w porządku.

Nieoczekiwany zwrot akcji

Wokalistka, budząc się w piątkowy poranek, nie spodziewała się tego, co zaraz zobaczy. Okazało się bowiem, że VIZE wydali nowy utwór, łudząco podobny do tego, nad którym pracowali z Polką. Problem w tym, że tekst utworu jest inny, na wokalu jest ktoś inny, a Gia o pozwolenie na takie działanie nie została zapytana. Tym samym w utworze “Devil’s Cup” możemy usłyszeć głos Leonie Burger, z którą zresztą panowie wydali tego lata dwa inne numery. W chwili publikacji tego tekstu kawałek cały czas jest dostępny, między innymi na Spotify.

Sprawa ujrzała światło dzienne za pośrednictwem Instagrama. W poście wokalistki znajdziemy spory materiał dowodowy: fragment wokalu wysłany przez Natalię do Niemców, umowę w mailu oraz wsparcie jakie otrzymała dotychczas od branży.

Przesuń w prawo, aby uzyskać krótką lekcję na temat branży muzycznej. Powiem bardzo jasno: nie chodzi o atakowanie ludzi w Internecie. Tu nie chodzi o pieniądze. Nie chodzi o credisty. Nie chodzi nawet o mnie. Chodzi o to, co się dzieje, gdy ludzie milczą na temat niesprawiedliwości. Źli ludzie to wykorzystują, a problem nigdy nie zostaje rozwiązany. Wszyscy mamy prawo mówić o niesprawiedliwości i bronić się. Jeśli tego nie zrobimy, dupki będą wiedziały, że ujdzie im to na sucho i tak będzie dalej. Zachęcam wszystkich do zabrania głosu, nie bój się utraty swojego miejsca, stanowiska, pracy, czegokolwiek. Uczciwość jest wszystkim – dziękuję za wsparcie wszystkich w tej sprawie.

GIA KOKA

Dzięki nagłośnieniu sprawy istnieje szansa, że sprawa skończy się dla Polki pozytywnie. Sama zainteresowana namawia inne osoby oszukane w podobny sposób, aby nie siedziały cicho i ujawniały takie sprawy. Dzięki temu zyskać może cała branża.

Póki co, ani VIZE, ani ich management nie odnieśli się do tej sprawy. Na social mediach duetu pojawiła się za to informacja o tym, że premiera klipu do “Devil’s Cup” będzie opóźniona… z powodów technicznych.