Tworzenie muzyki nigdy nie było tak proste. Wróć – generowanie muzyki nigdy nie było tak proste. Choć na przestrzeni lat bariera wejścia w produkcję muzyki spadła najniżej w historii, to poprzeczka dla tych, którzy chcą wydawać utwory, spadła jeszcze niżej. Kiedyś osoby bez umiejętności producenckich musiały korzystać z usług ghost producentów. W 2026 roku wystarczy wpisać prompt. Od dłuższego czasu jest głośno na temat narzędzi takich, jak Suno. Wokół jednego z najpopularniejszych generatorów muzyki opartych na sztucznej inteligencji w ostatnich dniach narosło sporo kontrowersji. Jak wynika z danych pozyskanych przez serwis 404 Media, firma miała trenować swoje modele na materiałach ściągniętych z internetu.
Skąd te dane?
Kulisy ujawnił przeciek. Haker posługujący się pseudonimem Ellie.191 miał dotrzeć do informacji o setkach tysięcy użytkowników Suno oraz do kodu źródłowego z lat 2023-2024. Wynika z nich, że do trenowania modeli wykorzystano ponad dwa miliony klipów muzycznych – z YouTube Music, podcastów oraz tekstów z serwisów takich jak Genius. Na liście źródeł miały znaleźć się także biblioteki muzyki stockowej. To jak dotąd najczytelniejszy obraz tego, jak Suno zbudowało swoją technologię, po miesiącach unikania szczegółów na temat zawartości zbiorów treningowych.
Sprawa wypływa w momencie, gdy Suno mierzy się już z głośnymi pozwami o naruszenie praw autorskich ze strony dużych wytwórni. Firma nie zaprzecza, że korzystała z ogólnodostępnych plików. Twierdzi za to, że trenuje modele na „wszystkich plikach muzycznych o rozsądnej jakości dostępnych w otwartym internecie”, utrzymując jednak, że mieści się to w granicach dozwolonego użytku. Świeżo ujawnione dokumenty zdają się natomiast wspierać zarzuty o masowe pobieranie treści z platform streamingowych.
Przy okazji wyszła też druga kwestia. Wyciek odsłonił dane klientów – adresy e-mail, numery telefonów i niektóre informacje płatniczych. Suno twierdzi, że incydent miał miejsce pod koniec 2025 roku i dotyczył głównie nieaktualnego kodu źródłowego. Użytkowników nie poinformowano, bo – zdaniem firmy – zdarzenie nie spełniało prawnych przesłanek do powiadomienia.
Ale jak trzeba, to się dogadają
Suno ma jednak powody do zadowolenia. Firma – razem z konkurencyjnym Udio – zawarła niedawno porozumienie z Warner Music Group. Umowa ma jednak swoich krytyków. Związek muzyków zaskarżył ją do sądu, argumentując, że zawarto ją „bez wynagrodzenia i uznania” dla twórców licencjonowanej muzyki, na której trenuje się modele.
Tłem tych napięć pozostają słowa samego szefa Suno. Mikey Shulman był już wcześniej krytykowany za stwierdzenie, że większość ludzi „nie lubi” tworzyć muzyki. – Myślę, że większość ludzi nie lubi większości czasu, który spędza na tworzeniu muzyki – mówił, wskazując, że wymaga to praktyki i biegłości w obsłudze instrumentu lub oprogramowania. Czy przeciek zmieni bieg sądowych sporów, dopiero się okaże. Jedno jest pewne: wydarzenia z ostatniego czasu podgrzewają atmosferę w szerszej debacie o AI i własności w muzyce. Szczególnie, że utwory będące wygenerowane w pełni bądź posiadające wokale z prompta wdzierają się na listy przebojów.

