Tune Of The Year

Za niemal trzy tygodnie minie rok od momentu, kiedy polski rząd zakazał działalności klubom i dyskotekom. Miało to oczywiście związek z wciąż szalejącą po świecie pandemią koronawirusa. Mimo to, nie brakuje właścicieli lokali, którzy próbowali działać tak jak dotychczas. Ich zdaniem, rządowe rozporządzenia nie mają podstawy prawnej, a zakazać działalności można tylko w przypadku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

Mimo to, do sądów kierowane były przez policję wnioski o ukaranie organizatorów imprez za niestosowanie się do obostrzeń. Problem polega jednak na tym, że podstawy, na których opierali się funkcjonariusze, były wadliwe. Tak przynajmniej twierdzi sopocki Sąd Rejonowy, odstępując od wszczęcia postępowania wobec jednego z miejscowych klubów.

Bez żadnego trybu

Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku:

Analiza treści rozporządzenia Rady Ministrów nie pozostawia wątpliwości, iż ogranicza ono w istotnym stopniu elementarne prawa i wolności. Wprowadzenie zakazu prowadzonej działalności gospodarczej w postaci organizowania dyskotek jest ograniczeniem wolności gospodarczej.

Sąd jednoznacznie wskazał, że sytuacja epidemiologiczna pozwala na wprowadzenie zakazu działalności klubów i dyskotek. Jednakże do tego potrzebne jest wprowadzenie stanu klęski żywiołowej – tymczasem rząd ogłosił jedynie stan epidemii. W skrócie – aby legalnie zakazać działalności, podstawą prawną musi być ustawa, a nie rozporządzenie Rady Ministrów.

Zaistniała sytuacja epidemiologiczna mieściła się w katalogu zdarzeń, które uprawniały do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej w oparciu o ustawę z dnia 18 kwietnia 2002 roku o stanie klęski żywiołowej. Pomimo zaistnienia przesłanek do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej władza wykonawcza nie zdecydowała się na wprowadzenie tego stanu, wprowadzając jedynie stan epidemii.

Przy tym wszystkim sąd zaznacza jeszcze jedną rzecz, która jest bardzo istotna dla chcących działać wbrew rozporządzeniu właścicieli.

Incydentalna kontrola legalności aktu prawnego nie prowadzi do pozbawienia takiego aktu mocy obowiązującej, lecz jedynie do odmowy jego zastosowania w konkretnej sprawie.

Oznacza to więc tyle, że co sąd, to opinia – a tym samym inni właściciele będący w podobnej sytuacji tyle szczęścia mogą nie mieć.

Uzasadnienie wyroku udostępnił na swoim Twitterze Patryk Wachowiec – prawnik związany z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

Wyrok dotyczył imprezy w jednym z sopockich klubów. Policja pojawiła się w klubie 8 listopada po godzinie 3 w nocy, zastając tam kilkadziesiąt bawiących się osób, w większości bez maseczek. O wszystkim został powiadomiony sanepid, zaś w grudniu do sądu wpłynął wniosek o ukaranie managerki klubu karą w wysokości 30 tysięcy złotych.


foto: Hasan Albari

Tune Of The Year