Spotify Top 100

To chyba będzie jeden z najbardziej kontorwerysjnych tematów, jakie mam zamiar poruszyć. Pod ostatnim naszym rankingiem najpopularniejszych polskich producentów na Spotify wywiązała się dyskusja na temat obecności w zestawieniu Doriana T. aka Tom Swoon. Przyczyna sporu jest raczej wszystkim znana, lecz przypomnijmy, że Dorian pod wpływem alkoholu spowodował wypadek, w którym zginęła inna osoba. To wydarzenie definitywnie zakończyło karierę Toma Swoona, ale – jak pokazują liczby – jego muzyka cieszy się nadal popularnością.

Zanim jednak doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia, Tom Swoon był najpopularniejszym polskim artystą w świecie muzyki elektronicznej. To on ma na swoim koncie najwyższą (46 miejsce – przyp.red.) spośród Polaków lokatę w rankingu DJ Mag Top 100 DJs. Wielka kariera stała przed nim otworem, lecz wydarzenie z 5 grudnia 2017 roku wszystko zaprzepaściło.

Początkowa fala hejtu w stronę Doriana była spora. Wiele osób do dziś się zastanawia, jak w takim stanie mógł on przejechać tyle kilometrów i dlaczego, dla przykładu, nie zamówił sobie taksówki. Sporo oburzenia wywołał też pierwszy wyrok, który według wielu osób był zbyt niski. Ostatecznie sąd zwiększył karę do 5 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności.

W związku z wypadkiem wielu fanów odwróciło się od artysty, lecz liczby nadal pokazują, że twórczość Toma Swoona jest nadal dobrze odbierana.

Każdy, kto muzyką elektroniczną interesuje się trochę dłużej, z pewnością prędzej czy później zapoznań się z twórczością naszego rodaka. Wielu z nas postrzega tracki Toma naprawdę dobrze – wszak nierzadko wywołują one masę pozytywnych wspomnień. Dlaczego więc, jako fani muzyki, nie mielibyśmy wracać do jego twórczości? Może to nie ta sama skala przestępstwa, ale kiedy znani aktorzy molestowali aktorki, to czy filmy z ich udziałem nagle przestały się podobać? Czy dobry utwór, za którym stoi ktoś, kto zabił po pijaku innego człowieka, nagle staje się złym utworem?

Dorian, jako człowiek, zawiódł po całej linii i nie mam zamiaru w tej materii go bronić. Nie będę też się wypowiadał na temat wyroku – bo to i tak w tej chwili nic nie zmieni, gdyż dawno zapadł i jest prawomocny. Pochodzący z Goleniowa twórca nadal pokutuje za swoje czyny.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że jako artyście nie mam nic mu do zarzucenia, gdyż Tom Swoon ma spore zasługi w rozwoju polskiej sceny EDM. Jego twórczość będzie zawsze mile wspominana, zaś sam Dorian dla wielu młodych kotów był sporą inspiracją. Zresztą – liczby na Spotify nie kłamią, ludzie nadal lubią twórczość Toma. Dlaczego więc część osób widzi w tym problem?

Dla mnie osobiście Dorian T. i Tom Swoon to różne postaci, choć de facto to jedna i ta sama osoba. Potrafię jednak oddzielić życie prywatne od działalności artystycznej. Często jest tak, że DJ na scenie czy w social mediach prezentuje zupełnie względem życia codziennego inną odsłonę siebie. Nie miałem okazji poznać Doriana prywatnie, więc nie powiem, jaki był poza sceną – znałem go jedynie od strony artystycznej i tu nie mam nic mu do zarzucenia. Nie zmienia to faktu, że z przyczyn oczywistych zawiódł mnie on jako człowiek. Dorian T. to ktoś, który zaprzepaścił szanse na wielką karierę.

Wielu z nas choć raz zastanawiało się, czy po wyjściu na wolność Dorian wróci do produkcji muzyki. W liście z więzienia mogliśmy przeczytać, że etap pod nazwą Tom Swoon został zakończony. Kto wie – być może niegdyś najpopularniejszy polski producent EDM powróci jako tajemniczy alias i tak naprawdę nikt (poza ludźmi z branży) nie będzie wiedział, kto za nim stoi. Może być też tak, że osoby, które hejtują jego twórczość (bo zabił człowieka), teraz nagle pokochają nowe tajemnicze oblicze Doriana. I tu się rodzi jedno pytanie: Drodzy hejterzy, nie będzie wam wtedy zwyczajnie głupio? Czy naprawdę ma znaczenie, kto wyprodukował dany utwór, jeśli jest on naprawdę dobry? Niech przemawia muzyka, która dla większości z was z pewnością jest ważnym elementem w życiu codziennym.

Spotify Top 100