15 lat temu ukazały się dwa niekwestionowane EDMowe klasyki. Oba stworzył Afrojack

8 sierpnia 2011 roku ukazały się dwa utwory, które idealnie pokazują rozdarcie, z jakim mierzył się wtedy młody Holender.

fajer

Są w karierach artystów takie dni, które z perspektywy czasu stają się szalenie istotne. 8 sierpnia 2011 roku był dokładnie takim dniem dla Afrojacka. Holender mógł świętować wydanie dwóch – jak się potem okazało – wielkich hitów. Z jednej strony „No Beef” ze Steve’em Aokim – brutalny, electro pocisk prosto na festiwalowe parkiety. Z drugiej „Titanium” Davida Guetty z Sią – wielki, stadionowy hymn, który miał podbić radiowe listy na całym świecie.

Dwie odsłony młodej gwiazdy

No Beef” był esencją tego, z czego wówczas słynął Afrojack – potężnego, agresywnego dutch house’u. Nagrany z Aokim i z wokalną wstawką Miss Palmer numer stał się jednym z hymnów tamtej ery, do dziś wracającym w festiwalowych setach. To była wizytówka Afrojacka takiego, jakim chciał być widziany – twórcy klubowych bomb bez oglądania się na komercyjny sukces.

kalendarz

No dobra, ale co w tej historii robi „Titanium„? Warto przypomnieć w tym momencie, że choć ten kawałek wydali David Guetta i Sia, to Afrojack był jego współautorem i współproducentem. Tyle że w momencie premiery Holender… sam zrezygnował z bycia wpisanym jako twórca, obawiając się, że numer jest „zbyt komercyjny”. Nick nie chciał burzyć swojego wizerunku twórcy bardziej undergroundowej elektroniki. Po latach nazwał tę decyzję „największym błędem swojej kariery”, bo „Titanium” przeszło do historii jako jeden z hymnów całej złotej ery EDMu. O kulisach powstania samego numeru pisaliśmy zresztą szerzej w tekście o tajemnicach „Titanium”.

Pełne zadośćuczynienie przyszło dopiero w 2025 roku, gdy na Ultra Music Festival cała trójka – Guetta, Sia i Afrojack – po raz pierwszy zagrała „Titanium” wspólnie na żywo. Kilkanaście lat po premierze historia wreszcie zatoczyła koło.

Rzadko kiedy zdarza się, aby ktoś wydał jednego dnia dwa tak dobrze zapamiętane kawałki. Szczególnie zaskakuje też fakt, że oba te numery trafiały do zupełnie innego klienta. Podczas, gdy „No Beef” było mocnym eventowym killerem, „Titanium” mogło lecieć u twojej babci na działce, gdy akurat miała włączone radio. Ta wszechstronność tylko udowadnia, jak dużą wartość na scenie mainstreamowej tanecznej elektroniki zaprezentował Afrojack.

fajer

Total
0
Shares