Trance pod strzechy. „In And Out Of Love” Armina van Buurena kończy 18 lat

Osiemnaście lat temu Armin van Buuren i Sharon den Adel nagrali kawałek, który wyszedł daleko poza klubowe parkiety.

fajer

Są takie utwory, które definiują nie tylko karierę artysty, ale i całą epokę tanecznej muzyki. „In And Out Of Love” jest tego podręcznikowym przykładem. Gdy w 2008 roku Armin van Buuren połączył siły z Sharon den Adel, wokalistką metalowego zespołu Within Temptation, mało kto spodziewał się, że z tego spotkania dwóch pozornie odległych światów – euforycznego trance’u i podniosłego, niemal symfonicznego głosu – narodzi się jeden z najbardziej rozpoznawalnych numerów w historii gatunku. A jednak. Utwór, wydany jako drugi singiel z trzeciego albumu Holendra „Imagine”, szybko przekroczył granice sceny elektronicznej i trafił pod strzechy.

Trance, który trafił do mainstreamu

Siłą „In And Out Of Love” była jego dostępność. Melodyjny, wpadający w ucho refren i emocjonalny wokal den Adel sprawiły, że numer działał równie dobrze na głównej scenie festiwalu, co w radiu. Warto przy tym wspomnieć, że w tamtych czasach dla trance’owej produkcji nie było wcale takie oczywiste. Dziś oficjalny teledysk kręcony na lotnisku ma na koncie ponad 335 milionów wyświetleń na YouTube, co czyni go jednym z najchętniej oglądanych klipów w historii wytwórni Armada Music.

kalendarz

Co ciekawe, w momencie premiery numer zebrał mieszane recenzje. Wpisał się bowiem w gorącą wówczas debatę o komercjalizacji trance’u. Część purystów zarzucała Arminowi zbytnie zbliżenie do radiowego, popowego grania i odejście od surowszych, „prawdziwych” korzeni gatunku. Zaproszenie do współpracy wokalistki metalowego Within Temptation tylko podsycało te dyskusje. Z dzisiejszej perspektywy ten spór brzmi jednak niemal zabawnie. To właśnie ten crossover, łączenie trance’u z emocjonalnym, „pozagatunkowym” wokalem, uznaje się dziś za jeden z największych atutów kawałka i jeden z powodów, dla których przetrwał próbę czasu.

Ponadczasowy klasyk

Osiemnaście lat później „In And Out Of Love” wciąż żyje własnym życiem. Numer doczekał się niezliczonych remiksów – od wersji Richarda Duranda i The Blizzard po nowsze przeróbki spod znaku Lost Frequencies czy Innellei. Raz na czas pojawia się też w setach Armina, niezmiennie wywołując na twarzach publiczności ten sam uśmiech, co niemal dwie dekady temu.

To jeden z tych kawałków, które wzmocniły i tak już wtedy mocną pozycję Armina w czołówce. Przypomnijmy – w momencie premiery Holender był numerem 1 w znacznie bardziej wtedy szanowanym rankingu DJ Mag Top 100 DJs. Przed nim zaś były jeszcze 4 takie zwycięstwa. Już wtedy więc pochodzący z Lejdy twórca był szanowany przez fanów tanecznej elektroniki. Jednak między innymi „In And Out Of Love” sprawiło, że jego popularność rozrosła się jeszcze bardziej.

fajer

Total
0
Shares