Umówmy się – ostatnimi czasy Armin van Buuren wypuszczał sporo numerów, które z trance’m miały tyle wspólnego, co polska branża muzyki elektronicznej z powagą. Nie znaczy to jednak, że tego typu brzmień w jego dyskografii w tym roku brakuje. W trance’owe nuty uderzało choćby „Lost In Time” z Alle Farben czy „Always You” – tegoroczny anthem A State Of Trance. Spośród dotąd wydanych kawałków jest jednak taki, który fanom „boga trance’u” szczególnie się spodobał.
Dwie wersje, jedna dusza
Wśród entuzjastów muzyki trance panowało oczekiwanie na release „Everlasting” – collabu Armina z kanadyjską wokalistką o pseudonimie Sacha. To zresztą nie pierwszy raz, gdy ta dwójka działa wspólnie. Pierwsza taka okazja miała miejsce w ubiegłym roku, przy okazji singla „Set Me Free”.
Wracając jednak do nowości – kawałek mogliśmy usłyszeć przedpremierowo z wokalem na żywo chociażby podczas niedawnego występu Holendra w Warszawie. I już wtedy po komentarzach w social mediach nietrudno było dojść do wniosku, że ten kawałek będzie ceniony wysoko. I faktycznie tak jest, co nas zupełnie nie dziwi – wszak już w wersji „standardowej” dowozi. A warto tu podkreślić, że jednocześnie ukazały się dwie wersje – zwykła, nieco bardziej radiowa (ale tylko nieco) oraz stricte trance’owy mix pod aliasem Rising Star.
I tu robi się naprawdę smakowicie dla znawców tematu. Rising Star to najstarszy poboczny alias w karierze Armina. Po raz pierwszy użył go już w 1999 roku przy utworze „Touch Me”, a więc na długo przed tym, jak został globalną gwiazdą. Wyciągnięcie go z szuflady akurat teraz to więc nie przypadek, lecz kolejny sygnał pod tytułem „ja wciąż jestem trance’owym twórcą„.
„Everlasting” nie jest też dla fanów całkiem nowym doznaniem. Numer zdążył już rozgrzać publiczność podczas tegorocznych występów Holendra. Słychać go było między innymi na Ultra Europe i EDC Las Vegas, a także podczas wcześniej wspomnianego A State Of Trance w Warszawie. Teraz wreszcie trafił do serwisów streamingowych – w obu odsłonach.

