Underbridge o swojej platformie na Rave The Planet: „Chcemy pokazać różnorodność polskiej elektroniki”

Już 15 sierpnia na Rave The Planet pojawi się polska platforma autorstwa Underbridge. O przygotowaniach rozmawiamy z kolektywem.

fajer

Powrót idei Love Parade okazał się sporym sukcesem, a jego dzisiejsza kontynuacja – Rave The Planet – 15 sierpnia znów wypełni ulice Berlina. W tym roku wśród platform, z których popłynie taneczna elektronika, znajdzie się także jedna z Polski. Odpowiada za nią warszawski kolektyw Underbridge, znany przede wszystkim z dziennych sober rave’ów organizowanych pod Mostem Łazienkowskim. O tym, jak z miejskiego „laboratorium” pod mostem rodzi się reprezentacja polskiej sceny na międzynarodowym wydarzeniu, opowiedziała nam Dagmara Łata z Underbridge Float.

„Niesamowite wyróżnienie, ale też odpowiedzialność”

Patryk Wojtanowicz (Shining Beats): Jesteście dość nowym projektem, ale mimo to w tym roku wystawiacie swoją platformę na Rave The Planet. Jak w ogóle zaczął się ten pomysł?

kalendarz

Dagmara Łata (Underbridge Float): Współtworzę Underbridge od początku i wiem, że zarówno ja, jak i każdy z kolektywu zajmuje się lub interesuje muzyką elektroniczną od wielu lat, więc pomysł wyrósł bardziej z potrzeby zebrania różnych doświadczeń niż z jednego konkretnego momentu. Członkowie i członkinie Underbridge, w tym założycielka Beata Sanewska, od dawna obserwowali, jak muzyka elektroniczna potrafi budować społeczności i łączyć ludzi, którzy na co dzień mogą pochodzić z zupełnie różnych środowisk. Niesamowicie ważny jest także fakt, że udało się zebrać pod „parasolem” kolektywu ludzi o tak odmiennych umiejętnościach i pomysłach, którzy jednocześnie tak dobrze się uzupełniają.

Underbridge zaczęło się bardzo naturalnie, od miejsca i ludzi. Most Łazienkowski stał się punktem, wokół którego zaczęły spotykać się osoby chcące dzielić się muzyką i energią, której często brakowało w oficjalnych przestrzeniach. Z czasem pojawiła się potrzeba wyjścia z tym szerzej i pokazania, że polska scena elektroniczna ma swoją tożsamość, charakter i ogromny potencjał. Platforma na Rave The Planet jest więc kolejnym etapem tej historii. To nie jest projekt stworzony specjalnie na jeden dzień, ale naturalne rozwinięcie tego, co robimy od początku.

To będzie, jeśli dobrze liczę, dopiero druga polska platforma na Rave The Planet. Jak dużą rzeczą jest dla was to, co się zadzieje 15 sierpnia?

To dla nas ogromne wydarzenie, przede wszystkim dlatego, że reprezentujemy nie tylko siebie, ale też część polskiej sceny, która przez lata rozwijała się oddolnie, spontanicznie, dosłownie i w przenośni pod mostami, w zakamarkach miast. Rave The Planet ma wyjątkowe znaczenie, bo jest kontynuacją idei, która narodziła się wokół Love Parade: muzyki jako narzędzia wolności, wspólnoty i wyrażania siebie.

Fakt, że jesteśmy jedyną polską platformą w tym roku, traktujemy jako niesamowite wyróżnienie, ale też odpowiedzialność. Chcemy pokazać różnorodność polskiej elektroniki i ludzi, którzy ją tworzą. Nie chodzi tylko o samą imprezę, ale o zabranie ze sobą kawałka tego, co dzieje się w Warszawie i w innych miejscach w Polsce, i zaprezentowanie tej fantastycznej jakości światu.

„Wszyscy pracujemy dzień i noc”

Na jakim etapie jesteście na ten moment, jeśli chodzi o przygotowania? Dla doprecyzowania – rozmawiamy na 10 dni przed paradą.

kalendarz

Jak się pewnie domyślasz, jesteśmy w niezwykle intensywnej fazie dopinania szczegółów. Przygotowanie takiej platformy to morze drobnych, ale ważnych elementów: logistyka, technika, artyści, produkcja, komunikacja, patronaty, wolontariusze i cała masa rzeczy, których na pierwszy rzut oka nie widać. Wszyscy pracujemy dzień i noc, żeby każdy, kto będzie na polskiej platformie, ale i w jej pobliżu, słyszał i widział nasz wysiłek.

Przy okazji wymienię, kto jest w zespole Underbridge Float. Ja odpowiadam za patronaty medialne, promocję w mediach, foto i wideo. Kuba Smarczewski koordynuje i spina cały projekt. Beata Sanewska czuwa nad mediami społecznościowymi. Krystian Dzienisiewicz nad logistyką i wolontariuszami, Anita nad sponsorami i finansami, a Kuba Cetnarowski zajmuje się harmonogramem i wyposażeniem platformy. Bardzo ważna jest także współpraca z organizatorami Rave The Planet. To szereg wymagań, które trzeba spełnić, nieustanna komunikacja, pilnowanie terminów. Najważniejsze jest dla nas jednak to, żeby wszystko było spójne z ideą Underbridge i z tym, w jaki sposób chcemy zaistnieć na scenie międzynarodowej. Nasza platforma to nie mobilny system nagłośnienia, ale biało-czerwona reprezentacja ludzi, energii i kultury, z której wyrastamy i która nas ukształtowała.

Przede wszystkim jednak wasze działania są kojarzone z Mostem Łazienkowskim, a konkretnie tym, co się pod nim dzieje. Gdzie to miało swój początek?

Początek był bardzo prosty: była przestrzeń, byli ludzie i była potrzeba stworzenia miejsca, gdzie muzyka mogłaby wybrzmieć bez klubowych schematów. Most Łazienkowski stał się trochę miejskim laboratorium: miejscem, gdzie spotykają się osoby z różnych środowisk, a muzyka jest głównym językiem komunikacji.

Kolektyw interesowało wykorzystanie przestrzeni, która normalnie jest tylko punktem przejazdu. Underbridge chciało pokazać, że miasto może mieć więcej warstw i że miejsca nieoczywiste mogą stać się ważnymi punktami kultury pozaklubowej. Kolektyw nie powstał absolutnie jako próba zastąpienia klubów, tylko jako uzupełnienie sceny. Kultura elektroniczna zawsze miała w sobie element eksploracji nowych przestrzeni, eksperymentowania i działań nieoczywistych.

„To nie jest koniec kultury klubowej”

Zdaję sobie sprawę z tego, że wasze działania niekoniecznie muszą się podobać co poniektórym – zważywszy na to, jak niektóre osoby reagują na trochę głośniejszą muzykę nawet w ciągu dnia, o nocy nie wspominając. Skąd się waszym zdaniem to bierze? Jest możliwa sensowna walka z tym?

kalendarz

Konflikt wokół dźwięku w mieście istnieje od zawsze. Muzyka, szczególnie ta grana głośniej i w przestrzeni publicznej, naturalnie wywołuje emocje. Dla jednej osoby będzie to hałas, dla innej ważny moment wspólnoty i ekspresji.

Wydaje nam się, że dużą rolę odgrywa brak rozmowy i brak zrozumienia dla różnych sposobów korzystania z miasta. Przestrzeń publiczna należy do wszystkich, więc kluczowa jest równowaga: szacunek dla mieszkańców, w tym dla ciszy nocnej, ale też prawo do słuchania muzyki, spotykania się oraz istnienia kultury, która nie zawsze mieści się w tradycyjnych ramach. Nie chodzi o to, żeby ignorować innych, tylko żeby szukać rozwiązań. Można organizować wydarzenia odpowiedzialnie, rozmawiać z otoczeniem, mieszkańcami i władzami miasta, a jednocześnie nie sprowadzać każdej formy muzycznej ekspresji do problemu.

Dużo mówi się w ostatnim czasie o zmianach na klubowej scenie, przede wszystkim w kontekście coraz mniejszej ochoty młodych ludzi na chodzenie na imprezy. Zauważacie to w swoim otoczeniu albo podczas swoich imprez? Jakie macie podejście do tego tematu?

Myślę, że zmienia się przede wszystkim sposób, w jaki ludzie uczestniczą w kulturze. Nie oznacza to koniecznie, że młodzi ludzie przestali potrzebować muzyki czy wspólnych doświadczeń. Bardziej zmieniły się oczekiwania i miejsca, w których chcą ich szukać.

Widzę duże zainteresowanie wydarzeniami, które mają bardziej społeczny charakter i nie są tylko klasycznym wyjściem do klubu. Ludzie chcą czuć, że są częścią czegoś większego, że wydarzenie ma swoją historię i atmosferę, że przychodząc na imprezę, będą uczestnikami, a nie konsumentami. Scena elektroniczna zawsze ewoluowała. Kiedyś ważne były magazyny, potem kluby, dziś pojawiają się nowe formy: plenerowe wydarzenia, kolektywy, niezależne inicjatywy, sober rejwy. Dla mnie to nie jest koniec kultury klubowej, tylko kolejna faza jej rozwoju.


z Dagmarą Łatą z Underbridge rozmawiał Patryk Wojtanowicz

fajer

Total
0
Shares