Teraz to już tylko sznur wziąć i wiadomo co zrobić – tak mogła pomyśleć pewna część osób po przeczytaniu tego nagłówka. Cóż, sytuacja związana z pandemią spowodowała brak możliwości zabawy na festiwalach w formie z chociażby roku ubiegłego. Jednak to nie koniec, bo pod znakiem zapytania zaczynają powoli stawać przyszłoroczne eventy. W ostatnich miesiącach nie brakowało głosów podchodzących z dystansem do deklaracji promotorów czy DJów odnośnie “odbicia sobie” w przyszłym sezonie. Chociażby jeden z ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia stwierdził, że duże eventy w dawnej formie powrócą dopiero w przyszłym roku.
Od tamtych słów minęło już kilka miesięcy – nie zmienia to niestety faktu, że sytuacja nie zdążyła ulec zbytnio poprawie. I zdaniem Marca Geigera, jednego z istotniejszych managerów branży eventowej, nie ulegnie jej także w przyszłym roku.
Wrócimy dopiero za dwa lata?
Współzałożyciel organizowanej na całym świecie serii imprez pod nazwą Lollapalooza oraz wieloletni dowodzący muzyczną częścią agencji talentów WME wypowiedział się na temat pandemii na łamach Bob Lefsetz Podcast.
To zajmie dużo czasu, zanim, jak to nazywam, gospodarka germofobiczna (germofobia – lęk przed zarazkami – przyp.red.) odejdzie do lamusa i zostanie zastąpiona przez ekonomię klaustrofobii – wtedy ludzie będą chcieli wyjść i żyć swoim życiem, pójść na festiwale.
Marc Geiger – współzałożyciel festiwalu Lollapalooza
(…)
To zajmie trochę czasu, ponieważ wydarzenia z dużą frekwencją – sport, eventy, festiwale… nie będą dobrze działać, gdy wirus jest obecny.
O jak dalekim okresie mowa? Marc Geiger szacuje odpowiedni moment na 2022 rok.
Moim skromnym zdaniem festiwale i duże imprezy powrócą dopiero w 2022 roku. Wirus raczej na pewno powróci jeszcze do nas i kto wie – może to nie będzie tylko druga fala, ale trzecia i czwarta? Przypomnę tylko, że festiwale ubezpieczają się na wypadek różnych zdarzeń. No i teraz która firma ubezpieczeniowa będzie chciała podpisać umowę z organizatorem imprezy, która z dużym prawdopodobieństwem nie dojdzie do skutku?
Marc Geiger – współzałożyciel festiwalu Lollapalooza
Jest źle
Istnieją uzasadnione obawy odnośnie tego, czy branża eventowa wytrzyma tak długi lockdown. Jakiś czas temu założyciel Glastonbury stwierdził, że jeśli nie zdoła zorganizować festiwalu w przyszłym roku, to będzie nad nim wisieć widmo bankructwa. Ten los zresztą zaczyna zaglądać w oczy już teraz podmiotom stojącym za technicznymi aspektami festiwali. W piątek na naszych łamach mogliście przeczytać o plajcie jednego z twórców scen na czołowych imprezach, w tym na Tomorrowland.
Wizja przedstawiona przez jednego z czołowych managerów świata muzyki przedstawia się w naprawdę czarnych barwach. Pozostaje więc mieć nadzieję, że na koniec dnia nie będzie tak źle…
Pełny zapis podcastu, z którego pochodzą wyżej zaprezentowane cytaty, znajdziecie poniżej.