Ktoś się nie bał i zaj**ał – czyli o tym, że z terenu Tomorrowland zginęły obrazy z oficjalnej kolekcji

Podczas pierwszego weekendu ktoś najwyraźniej uznał, że sztuka najlepiej wygląda nie na festiwalu, a w jego salonie. Albo w lombardzie.

fajer

Historia już nas przyzwyczaiła do tego, że podczas festiwalu Tomorrowland potrafią się dziać rzeczy, których w bingo nikt nie miał. I to własnie jest jedna z nich. Podczas otwierającego weekendu festiwalu w Belgii skradziono bowiem dwa oryginalne obrazy stworzone na potrzeby motywu Consciencia. I nie, to nie fabuła tegorocznego aftermovie ani żart rodem z portalu Wunderground (niech ziemia letką będzie dla jego).

Zniknęły „Love” i „Desire”

Złodziej najwyraźniej miał gust, bo nie wziął pierwszych lepszych eksponatów. Skradzione płótna noszą tytuły „Love” i „Desire” i należą do kolekcji sześciu obrazów prezentowanych we wnętrzu restauracji Tomorrowland. Każdy reprezentuje jedną z sześciu uniwersalnych emocji, które zainspirowały tegoroczny motyw. Pozostałe cztery, „Wonder”, „Anger”, „Joy” i „Sadness”, wciąż wiszą na swoim miejscu. To ta sama szóstka, która stała się fundamentem świata Consciencia i którą upamiętnia sześć monumentalnych głów na tegorocznym mainstage’u.

kalendarz

Ale to nie koniec – Tomorrowland potwierdził, że obrazy zniknęły mimo obecności ochrony w okolicy. Ktoś zatem wyniósł dwa dzieła sztuki niemal pod czujnym okiem security, i – jak dotąd – uszło mu to na sucho. Festiwal zaapelował o ich zwrot 21 lipca – i, co ciekawe, apel przyniósł skutek.

Apel zamiast ścigania

Zamiast robić aferę, festiwal postanowił podejść do tematu prośbą. Organizatorzy liczą, że obrazy wrócą przed drugim weekendem, tak by publiczność mogła zobaczyć wystawę w pierwotnym kształcie. A rzeczniczka festiwalu ubrała tę prośbę w wyjątkowo dyplomatyczne słowa:

Miło, że dzieła się podobają, ale byłoby fajnie, gdyby obrazy Consciencia mogły jeszcze trochę cieszyć uczestników drugiego weekendu.

Debby Wilmsen, rzeczniczka prasowa Tomorrowland

I to zadziałało – przynajmniej w połowie. „Love” wrócił na miejsce: przyniosła go „bardzo uczciwa para”, zwracając płótno do Lab of Tomorrow w Boom. „Bardzo to doceniamy” – skwitowała Wilmsen. „Desire” wciąż jednak pozostaje zaginiony. Wygląda więc na to, że ktoś chciał zabrać klimat imprezy ze sobą do domu – i wziął to zdecydowanie zbyt dosłownie. Na szczęście miłość już wróciła na Tomorrowland. Teraz czas, by dołączyło do niej pożądanie.

fajer

Total
0
Shares