O muzyce generowanej przez sztuczną inteligencję mówi się w branży już od jakiegoś czasu. Mimo to, przez większość tego czasu był to temat traktowany jak ciekawostka albo odległe zagrożenie. Narzędzia pokroju Suno czy Udio pozwoliły stworzyć gotowy utwór w kilkanaście sekund, praktycznie bez wiedzy muzycznej i bez żadnych kosztów. Platformy streamingowe zaś, przyzwyczajone do ludzkiego tempa wydawania płyt, nie były na to przygotowane. Deezer jako pierwszy zaczął mierzyć skalę zjawiska, uruchamiając na początku 2025 roku własne narzędzie do wykrywania takich nagrań. Wtedy do bazy platformy (i wielu innych także, bo zazwyczaj wrzuca się utwory do wielu platform) około 10 tysięcy utworów pochodzących z generatorów dziennie. Dziś to już zupełnie inna liczba – i zupełnie inna rozmowa.
To się nie zatrzymuje
Paryska platforma poinformowała właśnie, że utwory w pełni wygenerowane przez AI po raz pierwszy przekroczyły połowę wszystkich dziennych uploadów. Mowa o około 90 tysiącach nowych plików każdego dnia. Tempo robi większe wrażenie niż sama liczba. Jeszcze w kwietniu było to 75 tysięcy utworów dziennie i 44 procent wszystkich wrzutek. W styczniu 2025 roku z kolei było to zaledwie 10 tysięcy. To dziewięciokrotny wzrost w ciągu szesnastu miesięcy. Sam 2025 rok zamknął się liczbą ponad 13,4 miliona wykrytych i oznaczonych nagrań AI. Dla porównania – niecały rok temu, gdy pisaliśmy o tym ostatnio, mowa była o niespełna 30 procentach.
Co istotne i warte podkreślenia – dane dotyczą wyłącznie utworów uploadowanych na Deezer. Niemniej jest to wciąż istotny wyznacznik dla całej branży. Deezer to bowiem jedna z największych platform streamingowych, szczególnie popularna w rodzimej Francji. Dystrybutorzy i wytwórnie zazwyczaj jednak wrzucają swoje utwory na wiele platform streamingowych.
Platforma zapowiedziała w odpowiedzi usuwanie utworów AI powiązanych z fałszowaniem odtworzeń oraz tych, których nikt nie odsłuchał od co najmniej pół roku.
Deezer od blisko dwóch lat jest na pierwszej linii walki z oszustwami i rozwadnianiem wypłat związanym z muzyką AI. Teraz, gdy połowa dziennych uploadów to utwory generowane, podejmujemy kolejne kroki, by chronić prawa artystów i autorów – nie tracąc z oczu muzyki, którą fani faktycznie kochają
Alexis Lanternier, CEO Deezera
TIDAL idzie o krok dalej
Najostrzejsze stanowisko zajął jednak TIDAL, który pod koniec czerwca opublikował nową politykę wobec AI – nazwaną przez samą platformę „żywym dokumentem”, aktualizowanym wraz z rozwojem technologii. Jej sedno jest proste: tantiemy mają trafiać wyłącznie do „oryginalnych dzieł bezpośrednio wyprodukowanych, napisanych i wykonanych przez ludzi”. Utwory w całości wygenerowane przez AI zostają na platformie, ale tracą prawo do wynagrodzenia. Od połowy lipca doszła też warstwa informacyjna. Nagrania rozpoznane jako w stu procentach generatywne otrzymują widoczną ikonę „AI”, a w przyszłości oznaczenia mają objąć również utwory tworzone przez AI w znacznej części. Ostrzej traktowane są przypadki podszywania się: materiały wykorzystujące cudzy głos, nazwę czy wizerunek mogą zostać zablokowane lub usunięte. Co istotne, artyści korzystający z AI jako narzędzia pomocniczego zachowują pełne prawo do tantiem.
Podobnym tropem poszły inne serwisy. Bandcamp na początku roku zakazał publikowania nagrań tworzonych „w całości lub w znacznej części” przez AI. Traxsource i Apple Music z kolei postawiły na znaczniki ujawniające jej użycie. W przeciwną stronę ruszył Spotify, dopuszczając w majowej umowie z Universal Music Group tworzenie przez fanów remiksów z użyciem AI – za zgodą artystów.
Zalew, którego prawie nikt nie słucha
Jest w tym wszystkim jeden istotny niuans. Mimo ogromnej skali uploadów w pełni muzyka z prompta odpowiada zaledwie za 1-3 proc. wszystkich odtworzeń na Deezerze. Dzieje się to właśnie dlatego, że wykryte utwory są automatycznie wykluczane z rekomendacji algorytmicznych i playlist redakcyjnych. Do tego aż 85 proc. odtworzeń takich nagrań uznano w 2025 roku za sztucznie generowane. Zdaniem Deezera podstawowym celem wrzucania tych plików jest po prostu oszustwo, a nie realna twórczość.
Pytanie, czy przeciętny słuchacz w ogóle byłby w stanie to wychwycić, pozostaje otwarte. Badanie z listopada 2025 roku wykazało, że 97 procent osób nie potrafi odróżnić muzyki napisanej przez człowieka od wygenerowanej przez algorytm.

