kontakt

Wspomnienia to najważniejsze, co nam pozostaje” – zwykł w taki sposób mawiać DJ Kris – i odebrać mu racji po prostu się nie da. Muzyka, która towarzyszyła naszemu dzieciństwu, czasowi dorastania czy pierwszym krokom w świecie dorosłych zawsze będzie wywoływać nostalgię. I nie inaczej jest z muzyką elektroniczną – szczególnie, że wielu dwudziestoparolatków (do których grupy zalicza się niemal cała nasza redakcja) wchodziło w świat EDMu w czasach tzw. “złotej ery”. Prawdopodobnie najlepsze czasy dla tanecznej elektroniki obfitowały w wiele – jak się okazuje po latach – ponadczasowych produkcji, melodii i aranżacji. Paradoksalnie to właśnie na te utwory publika podczas festiwali potrafi reagować żywiej, niż na obecne kawałki. Cóż – tak działa nostalgia.

W najbliższych tygodniach na łamach Shining Beats pojawi się seria tekstów na temat właśnie tego okresu w historii EDMu. Zaczynamy od roku 2011, a skończymy na 2015 – dojeżdżając w ten sposób do startu głosowania na “Klubowy Top Wszechczasów“. Zanim jednak wybierzecie swoje klasyczne taneczne sztosy, sprawdźmy, czego się słuchało 10 lat temu.


Avicii – Levels

Prawdziwy gamechanger tego już świętej pamięci producenta. To właśnie dzięki temu utworowi o Avicii’m świat usłyszał już na poważnie. W międzyczasie swoją wersję tego tracka wydał FloRida – ale o niej pamięta już mało kto. Tą “jedyną słuszną” wersją okazał się właśnie oryginał.

Swedish House Mafia – Save The World

Z punktu widzenia oficjalnej dyskografii jest to trzeci singiel projektu Swedish House Mafia. Wcześniej wydane “One” i “Miami 2 Ibiza” spotkały się z naprawdę dobrym przyjęciem, a “Save The World” tylko ucementowało pozycję mafiosów jako jednych z pionierów tzw. “szwedzkiego house’u”.

Skrillex – Bangarang

W 2011 roku jednym z czołowych trendów w muzyce stał się dubstep. Mimo, iż de facto najpopularniejszy reprezentant tego fenomenu – czyli właśnie “Bangarang” – był utworem z gatunku brostep. Odstawmy jednak semantykę na bok – to właśnie ten utwór pozwolił Sonny’emu wypłynąć na naprawdę szerokie wody.

Nicky Romero – Toulouse

Ciężko nie kojarzyć klipu z ludźmi w maskach kojarzonych z organizacją Anonymous. Jednakże nie tylko obrazek pozwolił Nicky’emu Romero wylansować swój pierwszy duży przebój. Sukces na festiwalach miał miejsce także dzięki zupełnie nowemu, bigroomowemu brzmieniu, którego wówczas było jeszcze naprawdę niewiele.

Michael Calfan – Resurrection (Axwell Remix)

Jeśli słuchaliście w ostatnich miesiącach “Last Call” Michaela Calfana i mieliście z tyłu głowy, że gdzieś to już słyszeliście, to tak – to był followup do “Resurrection”. Kolejny festiwalowy banger rozkręcił karierę francuskiego producenta, a także dopisał do listy osiągnięć jednego z członków Swedish House Mafii kolejny sztos.

Lykke Li – I Follow Rivers (The Magician Remix)

I tak, wiemy – ten kawałek słuchacze świętej pamięci Planety FM jako pierwsi w Polsce mogli usłyszeć dopiero na wiosnę 2012 roku. Metryka jest jednak nieubłagana – premiera tego numeru miała miejsce bowiem 10 października 2011 roku. Numer ten na swój sukces w polskich radiostacjach musiał czekać troszkę ponad rok – bowiem pod koniec 2012 remiks sporządzony przez The Magician grał już niemal każdy.

Nadia Ali, Starkillers & Alex Kenji – Pressure (Alesso Remix)

Kolejny składnik historii o klimatach swedish house. Zanim ukazał się collab Alesso z Sebastianem Ingrosso (który znajduje się w tym artykule), na świat przyszedł remix utworu “Pressure” z niezawodną Nadią Ali na wokalu. Jedna z lepszych pod względem ładunku emocjonalnego produkcja tego typu właśnie z 2011 roku.

Nero – Promises

Klimaty drum n bassowe zazwyczaj stały daleko od komercji. Zanim jednak do głosu doszły takie postaci, jak Rudimental, Sigma czy DJ Fresh, swoje działa wytoczyła londyńska formacja Nero. Działa te zresztą były bardzo jakościowe i wciąż będące daleko od bycia radio-friendly. Mimo, iż my poznaliśmy “Promises” właśnie słuchając radia.

Calvin Harris – Feel So Close

W 2011 roku rozgłośnie brytyjskie i polskie różniły się głównie tym, że tracki będące u nas szczytem ambicji, w UK stanowiły trzon playlist. I o ile różnica ta się trochę zatarła, o tyle właśnie 10 lat temu “Feel So Close” robiło niemałe zamieszanie na Wyspach i trochę mniejsze u nas. Najlepsze dla szkockiego producenta miało jednak dopiero nadejść.

David Guetta feat. Sia – Titanium

Gdyby nie chęć odcięcia się od komercji, to byłby to collab na linii David Guetta – Afrojack. Oczywiście tutaj mowa o samym utytułowaniu w nazwie utworu, bo udział holenderskiego producenta w stworzeniu “Titanium” wątpliwości już nie ulega. Więcej na temat kulisów powstawania tego kawałka znajdziecie tutaj – a future rave’owy remix wydany w 2021 roku możecie odsłuchać pod tym linkiem.

LMFAO – Party Rock Anthem

2011 rok to był ten czas, kiedy EDM zaczął się mocno przedostawać do radiostacji. Jednym z utworów, które przecierały szlak – i to na naprawdę sporą skalę – było “Party Rock Anthem”, które było jednym z czołowych hitów równą dekadę temu. Numer ten dał popularność formacji LMFAO, która wylansowała później jeszcze kilka singli – lecz już bez tak spektakularnego sukcesu.

Above & Beyond – Sun and Moon

Kawałek pochodzi z również kończącego dekadę albumu “Group Therapy”, który był efektem swego rodzaju redefinicji soundu brytyjskiego trio. O ile dalsze poczynania Above & Beyond były uznawane przez trancemaniaków za dyskusyjne, to co do “Sun and Moon” ciężko mieć wątpliwości.

Bingo Players – Rattle

Kolejny popularyzator bigroomu na ówczesnych festiwalach. Panowie z Bingo Players byli wówczas w szczycie swojej kariery, a po wydaniu “Rattle” udało się jeszcze zaprezentować kilka ciekawych propozycji.

Goodwill & Hook n Sling – Take You Higher

Wiele osób poznało ten track za sprawą reklamy jednego ze sklepów ze sprzętem elektronicznym (więcej o EDMie w reklamach pod tym linkiem). I ten “angaż” z pewnością dał spory boost do liczby odtworzeń “Take You Higher” na radiowych rotacjach. Numer zyskał sympatię słuchaczy z pewnością także za sprawą wywołującego nostalgię soundu.

Basto! – Gregory’s Theme

Największy jak dotąd hit Basto, który w ostatnich latach nieco zaginął w akcji, zatracając się w tworzeniu niemalże bliźniaczo podobnych do siebie kawałków.

Oficjalny release tego utworu miał miejsce 28 grudnia… 2010 roku. Pozwólmy sobie jednak zaliczyć go do roku następnego, i to z przynajmniej dwóch powodów. Po pierwsze – dopiero w 2011 roku o “Gregory’s Theme” upomniały się radiostacje. I po drugie – właśnie dekadę temu pojawiła się trochę bardziej kojarzona wśród słuchaczy wersja wokalna o nazwie “Live Tonight”.

Avicii – Fade Into Darkness

Sukces numerów pokroju “Bromance” oraz remiksów do “Blessed” czy “Drowning” pozwalały zrobić Timowi kolejny ukłon w kierunku bardziej komercyjnego audytorium. “Fade Into Darkness” był ostatnim akordem przed wielkim boomem na utwór “Levels”.

Benny Benassi feat. Gary Go – Cinema (Skrillex Remix)

Wersja oryginalna tego numeru jak najbardziej daje radę – ale EDMowy świat usłyszał o “Cinema” głównie za sprawą remiksu jednego z objawień 2011 roku, czyli Skrillexa. Sam zainteresowany lubi nieraz w swoich występach wracać do tego tracka – a to niech świadczy o jego wadze, jeśli chodzi o rozwój kariery Sonny’ego.

Mike Candys – One Night In Ibiza

Niektórzy teraz wyłączą ten tekst, uznając że Mike Candys z EDMem nie ma wspólnego zupełnie nic. Z jednej strony jest to zrozumiałe – ale tak naprawdę, to właśnie tym kawałkiem jarało się swego czasu wielu obecnych fanów elektroniki stojącej na zupełnie innej półce niż “One Night In Ibiza”. Nie sposób bowiem umniejszać udziału rozgłośni radiowych w poznawaniu tanecznej elektroniki – a to tam Szwajcar zazwyczaj brylował.

Sandro Silva & Quintino – Epic

Jeden z singli, który zapoczątkował bigroom, a także dyskusję o ghost producingu. “Epic” zachwycało fanów festiwali w głównej mierze swoją prostotą – choć z drugiej strony, wymyślenie tak nieskomplikowanego motywu także potrafi być czasochłonne.

Rihanna feat. Calvin Harris – We Found Love

Słuchając w wakacje 2011 roku “Bounce” czy wcześniej wspomnianego “Feel So Close”, fani Szkota z pewnością nie spodziewali się tak szybkiego obrotu spraw u ich ulubieńca. Szczególnie, że mamy tu do czynienia z kooperacją z wokalistką będącą wówczas w topowym momencie swojej popularności. Ten numer dał Calvinowi Harrisowi bilet do świata największych współczesnych postaci muzyki popularnej, w którym udaje mu się utrzymać po dziś dzień.

Sebastian Ingrosso & Alesso – Calling

Jeden z najbardziej kultowych tjunów ostatniej dekady w EDMie. To w dużej mierze dzięki temu kawałkowi o Alesso usłyszało wielu słuchaczy tanecznej elektroniki. W 2012 ukazała się jeszcze wersja wokalna (tutaj we współpracę wszedł Ryan Tedder z OneRepublic), ale oryginał datowany jest właśnie na 2011 rok.

Afrojack, Dimitri Vegas & Like Mike, NERVO – The Way We See The World (Tomorrowland 2011 Anthem)

W 2011 roku wielu młodych ludzi do swojej listy marzeń dopisało podpunkt “pojechać na Tomorrowland”. Wpływ na to miało z całą pewnością epickie jak na tamte czasy aftermovie, oglądane w sumie setki milionów razy. Swoje trzy grosze dołożył także anthem imprezy, którego w naszym zestawieniu zabraknąć nie mogło.

DJ Antoine – Welcome To St. Tropez

I znów wracamy do radia. Jeden z hitów lata 2011 roku z całą pewnością zainteresował część obecnych fanów EDMu właśnie takimi brzmieniami. Z drugiej strony, wiele osób obecnie bawiących się do “Welcome To St. Tropez”, postrzega ten kawałek bardziej w kategoriach guilty pleasure.

Tiësto & Hardwell – Zero 76

Pierwszy duży banger Hardwella, na którego wielka kariera (na czele z pierwszym miejscem w DJ Mag Top 100 DJs) jeszcze czekała. Na rozwój wypadków na pewno wpływ miało właśnie “Zero 76” – utwór nazwany w imię lokalnego patriotyzmu. Otóż zarówno Robbert, jak i Tijs pochodzą z holenderskiego miasta Breda, którego numer kierunkowy to… 076.

Arty & Mat Zo – Rebound

Jeden z koronnych przykładów nurtu muzyki elektronicznej, łączącego bigroom, progressive house, progressive trance i electro house. Trouse – bo tak nazwany został ten odłam – przez wielu trancemaniaków odsądzany był od czci i wiary. Mimo to, o “Rebound” pamięta się w dalszym ciągu, i to raczej pozytywnie niż negatywnie.

Knife Party – Internet Friends

“Robota na boku” dwóch członków formacji Pendulum również zapisała się złotymi zgłoskami w historii współczesnego EDMu. W 2011 roku na rynku pojawił się ich pierwszy oficjalny singiel, zatytułowany “Internet Friends”. Z miejsca stał się on festiwalowym killerem, używanym po dziś dzień przez wielu DJów. I słusznie.


Jest coś jeszcze, czego z 2011 roku nie ujęliśmy? Dajcie znać na naszym Facebook’u – a kto wie, by może powstanie dodatkowy tekst wyczerpujący już do cna ten rok… 😉

kontakt