kontakt

10 czerwca 2022 r. złożyłem wizytę w kinie, by zobaczyć film “Jurassic World: Dominion”. Jednocześnie wywiązałem się z zawartej z moją dziewczyną umowy. Ona miała obejrzeć ze mną trzy części pełnometrażowego “Star Treka” w reżyserii J. J. Abramsa i Justina Lina, a ja miałem towarzyszyć jej, jako ogromnej fance “Parku Jurajskiego”, w seansie najnowszego filmu z tego uniwersum. Podczas gdy ona, śledząc losy bohaterów, wręcz trzęsła się z ekscytacji, ja siedziałem ze stoickim spokojem. Jednak w pewnym momencie mój stosunek zmienił się o 180 stopni. Ale do tego jeszcze dojdziemy – zacznijmy bowiem od samego filmu.

Gratka dla fanów “Parku Jurajskiego”

Film dla entuzjastów serii jest tym, czy dla fanów Marvela jest ostatni Spiderman oraz tym, czym dla fanów Gwiezdnych Wojen jest ósma część. W obsadzie znaleźli się nie tylko Chris Pratt i Bryce Dallas Howard, znani z poprzednich części Jurassic World, ale też Sam Neil, Laura Dern i Jeff Goldblum – aktorzy, którzy wystąpili w pierwszym “Parku Jurajskim”. Ich bohaterowie wspólnie ratują świat przed podłym kapitalistą. Fani z pewnością docenią też nawiązania do pierwowzoru, o których też uświadomiła mnie moja dziewczyna.

“Park Jurajski” to, obok m.in. “Gwiezdnych Wojen”, “Star Treka”, “Spidermana”, seria filmów, których jakość może pozostawiać wiele do życzenia. Produkcje te jednak zdobyły swego czasu ogromną popularność i ich kontynuacje budzą w nas uczucie nostalgii. Z tego powodu powstrzymam się od jednoznacznej oceny “Jurassic World: Dominion”.

No ale dobrze, do meritum.

O, k***a, Dimitri Vegas!

Dokładnie te słowa usłyszeli pozostali widzowie, gdy na ekranie zobaczyłem twarz dobrze mi znaną ze światowych EDMowych festiwali. Moim oczom ukazał się Dimitri Vegas. Nie wiem, dlaczego zareagowałem tak impulsywnie. Wszak słyszałem, że belgijski producent rozpoczyna karierę aktorską. Przed miesiącem Weronika pisała o jego pierwszej roli w filmie “H4Z4RD”, a Maciek już przed dwoma laty zapowiadał jego wystąpienie w najnowszym Jurassic World. Okazuje się, że moja ostatnia niechlubna ignorancja w stosunku do poczynań duetu Dimitri Vegas & Like Mike nie wyszła mi na dobre. Po upowszechnieniu się kin dantejskie piekło powiększyło się o jeden krąg, który przeznaczony jest dla niesfornych widzów – głośno jedzących, szeleszczących torbami, śmiejących się w niebo głosy, rozmawiających oraz krzyczących. 10 czerwca dołączyłem do nich.

Dimitri Vegas w filmie “Jurassic World: Dominion” zagrał maltańskiego przemytnika. Na ekranie spędził może pół minuty. Parę sekund zajęło mi zorientowanie się, że to on. Kolejne kilka chwil poświęciłem na okazanie całej sali mojego zaskoczenia. Gdy skończyłem tłumaczyć mojej dziewczynie jego przyczynę i skierowałem wzrok ponownie na ekran, Vegasa już nie było. Teraz nawet nie wiem, czy w ogóle coś powiedział. Mam nadzieję, że nie będziecie mieli mi za złe zaspoilerowanie tej sceny.

To się nie nagrał…

Czy mogliśmy oczekiwać więcej? Pewnie tak – ale z drugiej strony, jeszcze będzie okazja, aby znanego na cały świat DJa zobaczyć na wielkim ekranie w pełnej krasie.

Tekst, który czytacie, w niektórych miejscach jest oczywiście ironiczny. Powiedzmy sobie wprost – gdyby ktoś zaproponowałby mi rolę jednego z miliona szturmowców maszerujących przez 30 sekund filmu w najnowszych “Gwiezdnych Wojnach”, nie zawahałbym się.

Dziękuję, że dotrwaliście. Ja biorę się za “H4Z4RD”!

kontakt