Na otwarcie bram poznańskiego X-Demona trochę trzeba było poczekać. Pomimo licznych perturbacji, o których nie tak dawno informowaliśmy, dokładnie 17 stycznia do budynku przy ulicy Paderewskiego 10 mogli zawitać pierwsi klubowicze!

Początki bywają trudne

I właśnie tutaj… pojawił się pierwszy problem. Klub otwierał się punktualnie o godzinie 20, a frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania. Kolejka do klubu rozciągała się aż do sąsiedniej ulicy. Osoby chcące pobawić się w nowym miejscu musiały więc poczekać przynajmniej z 30 minut, jak nie więcej. Wynikało to również z faktu stosunkowo niewielkiej szatni, jak na klub tego kalibru. Ale cóż, podobno początki zawsze są ciężkie…

foto: X-Demon Poznań

Klub mierzy łącznie 1400 metrów kwadratowych i składa się z dwóch poziomów (na każdym z nich znajduje się jedna sala – na głównej klimaty znane z innych klubów sieci, na drugiej – house). Na duży plus zasługuje także nagłośnienie, które jest – jak na standardy klubowe – na naprawdę świetnym poziomie, podobnie zresztą jak całe nowoczesne wnętrze klubu.

Było godnie!

Przejdźmy jednak do samej imprezy i głównych bohaterów tego wieczoru, czyli ekipę z FRKNTN. Jako pierwsi “za sterami” pojawili się Twisterz, którzy rozkręcili przybyły tłum ludzi, sprawiając że nawet jeśli ktoś przyszedł jedynie potańczyć do klubu to i tak świetnie odnalazł się w koncertowym gronie. Następnie parkiet do czerwoności rozgrzał dobrze już znany DNF, w którego godzinnym secie nie zabrakło takich produkcji jak “Touching Me” czy “Open Your Mind“. Na koniec do pieca dołożył popularny “Wujaszek”, czyli oczywiście nie kto inny jak I.GOT.U. Parafrazując klasyk: nikt nie przyszedł…

Jeśli ktoś chciał udać do domu to nic z tych rzeczy. Po trzech energetycznych DJ setach nastąpił czas na B2B, a w tym przypadku to nawet i… B3B. I to był dopiero prawdziwy ogień – cała familia z FRKNTN zagrała jeszcze godzinę dla licznie zgromadzonych pod sceną fanów, przybyłych w koszulkach sygnowanych logiem wytwórni. Ewidentnie trzeba było zapiąć pasy kiedy pojawiły się hardstylowe dropy, a nawet i mocniejsze, tak trzeba grać! Na koniec została wykonana rzecz jasna pamiątkowa fotografia z najwytrwalszymi i tak oto klub otworzyli jedni z najlepszych producentów w Polsce, zwieńczając czwarty punkt na swojej trasie.

Szatnia klamrą kompozycyjną

Czy ktoś narzekał na wejście do klubu? W takim bądź razie ciekawe co taki ktoś mówił, kiedy przyszło wyjść do domu… Niektórzy w kolejce do szatni czekali podobno ponad godzinę. Tak jak już wcześniej pisaliśmy, podczas dnia otwarcia funkcjonowanie szatni pozostawiało sporo do życzenia – mała jej powierzchnia i ilość obsługujących tam osób zdecydowanie na minus. Możemy to jednak zwalić na to, że impreza otwierająca klub przyciągnęła naprawdę dzikie tłumy, z którymi nietrudno sobie poradzić.

Niemniej jednak za całokształt dajemy plusa – zarówno wnętrze jak i atmosfera robiły solidne wrażenie. Wielkopolski fan EDMu z pewnością będzie się tu świetnie bawić – no, chyba że trafi na imprezę typu “Money Shower”, to wtedy już może być różnie… 😉

Gdyby komuś nie udało się wejść do klubu, bądź z różnych przyczyn nie mógł pojawić się w piątkowy wieczór w okolicach poznańskiego Starego Rynku odsyłamy i zachęcamy do obejrzenia relacji z Grand Openingu: