Ostatnie tygodnie to prawdziwa gratka dla wielbicieli DJ’a Krisa. Kluby w całej Polsce ogłaszają kolejne daty koncertów kołobrzeskiego artysty, co wiąże się z ogromnym zainteresowaniem fanów. Wystarczy wspomnieć nadchodzący event Retrospekcja, który odbędzie się 30 listopada w Poznaniu, gdzie główną gwiazdą będzie oczywiście DJ Kris. Bilety na to wydarzenie wyprzedały się w zaledwie 2 tygodnie.

Zainteresowanie przerasta możliwości klubów

Nieistniejący jeszcze klub X-Demon w Poznaniu wyprzedał już 4 pule biletów na koncert Krzysztofa w lutym. Pozostały ostatnie wejściówki w puli numer 5. Ogromną frekwencją cieszył się też wyjątkowy event „The Other Side Of History” w Kołobrzegu. Luksusowy klub Aquarius wypełnił się po brzegi, podczas gdy DJ Kris serwował zapomniane już klasyki muzyki elektronicznej. Te imponujące statystyki skłoniły mnie do zadania publicznego pytania – dlaczego Krzysztof jest tak popularny i ma za sobą taką rzesze fanów? Odpowiedź jest chyba zawarta w historii artysty.

Początki kariery

Mało kto z Was wie, ale DJ Kris rozpoczął swoją karierę w kultowej, kołobrzeskiej Naczelnej Organizacji Technicznej. Z czasem zyskiwał na popularności grając w hotelowych klubach sieci Orbis, które wypełniał muzyką trance i house. Jego przygoda nabierała tempa. Krzysiek zaczął występować w mieleńskich klubach – Bajka, Orion i Miami Nice. DJ Kris bywał też w szczecińskim klubie Imperium. Był też współodpowiedzialny za powstanie klubu Lokomotiv w Szczecinie. W 1998 roku został mistrzem Polski DJ’ów. To wszystko działo się w czasach, gdy triumfy święciło disco polo, a muzyka klubowa w Polsce dopiero raczkowała. To dzięki Krzyśkowi muzyka elektroniczna weszła do mainstreamu.

Prawdziwy przełom

W 1999 roku DJ Kris został ekskluzywnym rezydentem legendarnego klubu Ekwador w Manieczkach. To wtedy grana przez niego muzyka zaczęła zdobywać w Polsce masową popularność. Kołobrzeski artysta pozyskiwał coraz szersze kontakty i zapraszał do Ekwadoru światowej sławy DJ’ów. Krzysztof stworzył też projekt Manieczki DJs Team, który we współpracy z klubem organizował między innymi Amsterdam Dance Mission. W 2002 roku wydarzyło się coś, o czym DJ Kris mówił przez lata uważając to za największe przeżycie w karierze. Razem z platformą Ekwadoru wystąpił na Love Parade w Berlinie.

Sunrise with Ekwador

Będąc rezydentem Ekwadoru Kris każdego roku organizował też huczne imprezy z okazji swoich imienin. Klubowicze nazywali je „czterema dniami śmierci”. Z edycji na edycję zainteresowanie było coraz większe, dlatego wspomniany wcześniej Manieczki DJs Team razem z klubem Ekwador postanowili przenieść imieniny Krzyśka z mieleńskiego klubu Miami Nice do kołobrzeskiego amfiteatru. Tak oto w 2003 roku narodził się Sunrise with Ekwador. Tym samym narodziła się legendarna już impreza, która trwa do dziś.

W tym czasie Krzysztof współpracował z największymi gwiazdami ówczesnej sceny klubowej, takimi jak Westbam, Dr. Motte, Blank & Jones, Hardy Hard, Peran van Dijk, Marc van Linden, Dance Nation, Jordan & Baker oraz DJ Jean. Rok 2004 to druga edycja Sunrise with Ekwador. Kolejni topowi DJ’e i frekwencja, która przerosła oczekiwania. Mimo tak wielu sukcesów 10 października 2004 roku DJ Kris rozstał się z klubem w Manieczkach. Obie strony nie potrafiły porozumieć się w kwestiach finansowych jak i biznesowych, dlatego Krzysiek postanowił rozwijać swoją karierę na własną rękę.

Nowe otwarcie

Projekt Manieczki DJs Team stał się agencją Music Defeats Time, która rozpoczęła organizację wielu dużych eventów. Mowa między innymi o Independance, Revolution, Welcome To…, enTrance, enHouse oraz Sunrise Festival, który od 2005 roku był organizowany wyłącznie przez agencję MDT. To jedyny event, który jest kontynuowany przez agencję do dziś. Początki organizacji tego festiwalu były bardzo trudne, o czym Krzysztof wspominał w wywiadzie dla portalu kultura.onet.pl w 2014 roku:

Zdystansowałem się do produkcji tej imprezy po pierwszych dwóch edycjach. Kosztowało mnie to bardzo dużo zdrowia, a moich kolegów – wyczerpania nerwowego. Otrzymałem życiową lekcję od służb bezpieczeństwa – straży pożarnej, policji czy pogotowia ratunkowego. To mnie nauczyło pokory do organizowania dużych przedsięwzięć. Podobno dziś anegdotą w Polsce jest powiedzenie, że jeśli wyprodukujesz Sunrise Festival, to tak jakbyś zrobił już wszystko.

źródło: „Dlaczego klubowy underground zieje niechęcią do Sunrise Festivalu?”, 27.06.2014 r., kultura.onet.pl

Mimo wielu przeciwności Kris nie poddał się i z uporem maniaka rozwijał swoje oczko w głowie. Każdego roku Sunrise Festival stawiał sobie poprzeczkę coraz wyżej. W 2006 roku po raz pierwszy impreza odbyła się nie tylko na terenie amfiteatru, ale też przyległym do niego parkingu. W 2008 roku podczas eventu zagrali między innymi Armin van Buuren oraz Tiesto, co przez wielu było okrzyknięte wydarzeniem roku. Z każdą kolejną edycją Sunrise Festivalu line-up oraz scenografia robiły coraz większe wrażenie w niczym nie ustępując światowym markom. Mimo to festiwalowi brakowało kropki nad i, by móc rozrosnąć się do dużo większych rozmiarów. To udało się w tym roku, po przeprowadzce z amfiteatru na lotnisko w Podczelu. Pięć potężnych scen i blisko 100 artystów robi wrażenie. DJ Kris udowodnił, że marzenia się nie spełniają. Marzenia się realizuje.

Przykład do naśladowania

Poświęcając się organizacji festiwalu Kris zakończył swoją regularną karierę DJ’a w 2007 roku. Rok wcześniej (5 czerwca 2006) nakładem My Music wydał pierwszy krążek, na którym znalazł się niezapomniany hymn Sunrise Festival 2006. Wydawnictwo odbiło się szerokim echem w świecie muzycznym, które w ówczesnym czasie cierpiało na deficyt klubowych dźwięków. Z kolei do singla „Memories” nagrano teledysk, który można było oglądać chociażby w VIVA Polska. Pamiętacie ten hit?

Wspominając dotychczasowe dokonania Krzysztofa trudno się nie wzruszyć. Chyba próżno szukać drugiej tak „zakręconej” osoby na punkcie muzyki klubowej. Kris od początku wiedział, że ma ona potencjał. Że mimo trudów, warto ją promować. Że mimo ryzyka warto odciąć się od toksycznego środowiska i zawalczyć o własne szczęście. To historia na dobry scenariusz filmowy. To historia o człowieku, który za życia stał się legendą, pionierem i fenomenem. Nic więc dziwnego, że do dziś przyciąga tłumy. A te tłumy, pójdą za nim w ogień. Bo szczerość, prawda i pasja zawsze są najwyższą wartością. Sto lat!

Więcej o historii Sunrise Festival (szczególnie tej “nowożytnej”) przeczytacie, wchodząc w ten link.

foto: Gromysz