Już w ten piątek w Amsterdamie odbędzie się główna edycja znanej na całym świecie marki imprez Don’t Let Daddy Know. Wszystko zapowiadało się świetnie – aż trzy sceny oraz masa topowych artystów. Co jednak mogło pójść nie tak?

W ostatnim miesiącu zrobiło się głośno o COVID-19, czyli chorobie powodowanej zarażeniem się koronawirusem. Pojawiło się sporo obaw, co do zbliżających się eventów. Jako imprezy masowe, w których udział biorą setki tysięcy osób, jest spora obawa o rozprzestrzenianie się wirusa. W takim przypadku, w trosce o bezpieczeństwo uczestników wydarzenie ma prawo zostać odwołane. Właśnie w związku z tym anulowane zostały takie imprezy, jak Ultra Music Festival, Tomorrowland Winter oraz Ultra Abu Dhabi. Tym razem ofiarą koronawirusa padło Don’t Let Daddy Know.

Impreza okrojona z większości scen

Organizatorzy wrzucili na swoje social media długie oświadczenie, z którego dowiadujemy się, że co prawda impreza odbędzie się, ale za to aż dwie z trzech scen zostały anulowane. Osoby, które kupiły bilety, nie będą mogły więc bawić się na scenach Sexy By Nature oraz Hardstyle, na których mieli wystąpić m.in. Fedde Le Grand, Third Party, Da Tweekaz, Frontliner czy też Coone.

W ostatnich dniach otrzymaliśmy wiele wiadomości o epidemii koronawirusa, który rozprzestrzenił się na wiele różnych krajów na całym świecie; w tym też na Holandię. Jesteśmy w stałym kontakcie z lokalnymi przedstawicielami i holenderską organizacją zdrowia GGD, aby zapewnić Wam bezpieczeństwo na DLDK Amsterdam 2020. Każdego roku na DLDK pojawiają się reprezentanci ponad 85 narodowości; niestety w tym roku otrzymaliśmy wiele wiadomości od (międzynarodowych) gości, którzy niestety nie mogą odwiedzić nadchodzącego wydarzenia z powodu globalnego wybuchu koronawirusa.

Na całym świecie odwoływane są duże wydarzenia ze względu na nadzór rządu i kwestie zdrowotne. Anulowanie całego wydarzenia nie wchodzi w grę, ponieważ nie chcemy zawieść Was, nasze niesamowite grono fanów. Jako organizacja oferujemy najlepsze możliwe doświadczenia i nie chcemy zawieść naszych fanów, którzy zarezerwowali loty i hotele. Przy obecnej sytuacji i ogromnym ryzyku, które my jako organizacja musimy podjąć, niestety musieliśmy podjąć bardzo trudną decyzję o anulowaniu scen Sexy by Nature i Hardstyle. Prosimy o wyrozumiałość, była to dla nas bardzo trudna decyzja podjęta w ostatniej chwili. Ta sytuacja jest poza naszą kontrolą i bardzo tego żałujemy.

Jak wspomniano wcześniej, Wasze dobre samopoczucie i bezpieczeństwo na naszym festiwalu jest naszym najwyższym priorytetem. Przykładowo przygotowaliśmy dodatkowe dozowniki mydła w toaletach, a w razie potrzeby zastosujemy również inne środki ostrożności, aby zapewnić Wam bezpieczeństwo.

Nasz zespół pracuje nad najbardziej ekscytującym pokazem DLDK na scenie głównej. Obiecujemy dostarczyć wyjątkową, wysokiej jakości produkcję z nowymi efektami wizualnymi, mnóstwem efektów specjalnych i największymi DJami na świecie, zgromadzonymi na jednej dużej scenie.

Don’t Let Daddy Know

Część artystów z pobocznych scen zostało przeniesionych na scenę główną, co tworzy dość sporo kuriozalnych sytuacji. Przykładowo – występy duetu Lucas & Steve oraz Bena Nicky’ego potrwają po 30 minut. Ostateczny timetable Don’t Let Daddy Know w Amsterdamie prezentuje się następująco:

22.00 – 22.45 Mike Williams
22.45 – 23.15 Lucas & Steve
23.15 – 00.00 Sem Vox b2b Dimitri Vangelis & Wyman
00.00 – 01.00 Oliver Heldens
01.00 – 02.00 W&W
02.00 – 03.00 Sunnery James & Ryan Marciano
03.00 – 04.00 Dimitri Vegas & Like Mike
04.00 – 04.45 Showtek
04.45 – 05.45 Headhunterz b2b Wildstylez
05.45 – 06.30 Brennan Heart b2b Coone
06.30 – 07.00 Ben Nicky presents Xtreme
hosted by MC Zawdi & Villain

Fani wyprzedają bilety po ułamku ceny

Decyzja organizatorów festiwalu spotkała się ze sporą falą krytyki osób, które planują bądź planowały pojawić się w centrum kongresowym RAI. Szczególnie nie spodobała się informacja o braku możliwości zwrotu biletów z pełną refundacją. Dzięki temu na portalu Ticketswap na ten moment można znaleźć kilkaset ofert biletów z drugiej ręki, sprzedawanych często o kilkadziesiąt procent taniej niż w pierwszej puli oficjalnej sprzedaży, w której wejściówka kosztowała 55 euro.

Sytuacja jest z pewnością patowa i może mieć wpływ zarówno na renomę organizatorów eventu, jak i na ewentualną przyszłoroczną edycję. Z tym problemem borykają się także włodarze innych imprez, które z powodu koronawirusa nie mogą odbyć się w zapowiadany wcześniej sposób.