Sunrise Festival to największy w Polsce festiwal z muzyką elektroniczna i jedna z najbardziej znanych marek w Europie. Po wielu edycjach, które odbyły się w legendarnym już amfiteatrze w Kołobrzegu, impreza w 2019 roku została przeniesiona na lotnisko w Podczelu. Gdy wydawało się, że najbliższe lata będą stać pod znakiem wielkiego rozwoju festiwalu wschodzącego słońca, nadszedł niespodziewany cios. Radni miasta Kołobrzeg postanowili, że nie przedłużą agencji MDT okresu dzierżawy terenu lotniska w Podczelu. Dzień później, podczas pełnej emocji konferencji prasowej, w świat poszła zaskakująca wieść – Sunrise Festival rozpoczyna poszukiwania nowego domu.

Wczorajsze doniesienia o zainteresowaniu organizatorów Sunrise Festiwal lokalizacją w Gdańsku nie wzięły się znikąd. Krzysztof Bartyzel aka DJ Kris w rozmowie z nami potwierdził, że, Wyspa Sobieszewska jest w tej chwili najciekawszą propozycją – lecz nie jedyną na stole.

Oprócz tego, zapytaliśmy między innymi o to, jak obecnie wyglądają starania prezydent miasta o to, aby Sunrise jednak pozostał tam, gdzie jest. Podjęliśmy również kwestię tego, jak będzie wyglądać przyszłoroczna edycja w wypadku, gdy nie uda się dojść do porozumienia z władzami Kołobrzegu.

Miłej lektury!


Marcin Gappa: Od decyzji Rady Miejskiej Kołobrzegu minął już miesiąc. Był to na pewno niespodziewany cios. Czy dzień 7 października był jednym z najcięższych w życiu Krzysztofa Bartyzela?

Krzysztof Bartyzel: Organizacja tak ogromnego wydarzenia jak Sunrise Festival to nie tylko piękne chwile i spełnienie marzeń, ale też ciężka praca i sporo trudności, które napotykamy podczas każdej edycji. Decyzja kilku radnych zapoczątkowała zmianę propozycji Pani Prezydent. To było czymś bardzo bolesnym. Od kilkunastu lat promujemy Kołobrzeg. Ściągamy do niego dziesiątki tysięcy młodych osób, które napędzają dochody lokalnych przedsiębiorców. Dzięki nam o Kołobrzegu wiedzą ludzie z całej Europy. Naszą pracą dajemy miastu ogromne korzyści ekwiwalentu reklamowego – tylko osoby o małej wyobraźni nie mogą tego dostrzec.

17 lat to kawał historii! Robimy to, bo kochamy to miejsce. Tu wszystko się zaczęło. Zawsze byliśmy profesjonalni i uczciwi. Przedstawiliśmy nasze oczekiwania Pani Prezydent Annie Mieczkowskiej. Proponowaliśmy 18 lat dzierżawy, ale po negocjacjach doszliśmy do porozumienia – przedłużenie dzierżawy terenu w Podczelu o 9 lat. Chcieliśmy tam zainwestować spore pieniądze. Stworzyć coś, czego w tym kraju jeszcze nie było – Nadmorski Park Kultury, w którym przez cały sezon okołoletni odbywały by się ogromne wydarzenia. Przygotowywaliśmy się do tego ruchu dobre kilka lat. Odbywałyby się tam wydarzenia przyciągające ludzi z całej Polski w każdym wieku. To projekt wieloletni, bo niektóre imprezy miały powstać dopiero za dwa, trzy lata. Ich rozwój kosztowałby krocie, więc chcieliśmy mieć zabezpieczenie w umowie. Minimum 9 lat to i tak bardzo krótki czas przy tak ogromnej inwestycji. Do tego dochodzi trwająca pandemia, a powrót do normalności zajmie zapewne kilka lat.

Niestety nasze ustalenia przegrały z polityką. Wewnętrzne potyczki radnych odbiły się na nas. Zawsze układaliśmy plan działania na dobre kilka lat do przodu. W 2006 roku potwierdzeniem była umowa z dzierżawcą amfiteatru na 10 lat. Wtedy mogliśmy działać nad rozwojem festiwalu. Obecna sytuacja to dla nas ogromny cios. W jednej chwili nasze plany i marzenia legły w gruzach. Nie pozwolimy sobie, aby ktoś kto nie zorganizował absolutnie nic i jest miernym kierownikiem, czy dyrektorem hotelu mówił nam jak mamy budować i organizować imprezę, która przynosi krocie Kołobrzegowi od 17 lat. Różnica jest taka, że my wydajemy własne pieniądze. Ci Radni wydają zawsze cudze. Część Rady Miasta potraktowała nas jak intruzów, którzy chcą dorobić się na terenie lotniska.

Przypominam, że to my ożywiliśmy to miejsce, które wcześniej było wysypiskiem śmieci. Zainwestowaliśmy w nie kilka milionów złotych. Gdyby nie my, teren do dzisiaj stałby zaniedbany i zaśmiecony. I przypominam wszystkim, że nasze pomysły przedstawiliśmy już w 2013 roku. Pokazaliśmy plany budowy festiwalowego miasteczka w Podczelu, jednak wtedy nasze plany nie spotkały się z pozytywnym odzewem władz miasta. Urzędnicy określili je mniej więcej „opowieściami z kosmosu”. Chcieliśmy, by miasto wybudowało park kultury oraz infrastrukturę, z której korzystalibyśmy my i inni organizatorzy – tak jak to się dzieje na całym świecie. Niestety nikt nie był tym zainteresowany. Miasto nigdy nie miało na to pieniędzy. To samo jest z amfiteatrem i terenem wokół niego. Poprzednie władze miasta obiecywały wielki remont i rewitalizację. Skończylo się na niczym. Tym razem będzie tak samo. Czy po tym wszystkim co otrzymał Kołobrzeg od Sunrise Festival tak odpłaca się komuś, kto stworzył historię? Wskrzesił zaniedbane miejsce i powołał do życia na imprezowej mapie Kołobrzegu kolejne? Ile razy trzeba udowadniać przynależność? To pytanie retoryczne…


Sprawdź lineup przyszłorocznego Sunrise Festival!


Kolejny dzień również nie należał do najłatwiejszych. To właśnie wtedy opinia publiczna dowiedziała się, że “Sunrise szuka nowego domu”. Dla wielu fanów festiwalu to była szokująca informacja, lecz nie zabrakło od nich słów wsparcia.

Konferencja prasowa, podczas której emocjonalnie i szczerze ogłosiłem, że szukamy nowego domu, kosztowała mnie wiele zdrowia. Po tylu latach pięknej historii w Kołobrzegu nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, coś się skończyło. Nie chcę używać górnolotnych słów, ale poczułem się, jakby część mnie umarła. Niestety, ale nie dano nam wyboru. Nie zaryzykujemy 3-letniej dzierżawy, bo kto wie, czy za 3 lata radni przedłużą nam umowę. W planie zagospodarowania przestrzennego może pojawić się możliwość wybudowania kilku apartamentów, a to zaburzyłoby nasze plany. Tam jest taka sieć powiązań i układów, ze można to spokojnie nazwać patologią biznesu, deweloperów i kilku radnych.

Podsumowując – przez kolejne 3 lata łaskawie możecie robić imprezę, zainwestować kolejne miliony złotych, promować miasto. Cóż za wspaniałomyślność! A później poznacie wyrok… Żadna firma nie podjęłaby tak wielkiego ryzyka. To jak jazda po autostradzie z zamkniętymi oczami. Jeżeli będzie miał szczęście, to przeżyjesz. Ale możesz też zginąć. W tym wszystkim jedno jest piękne – wsparcie naszej Sunrise Family i mieszkańców Kołobrzegu.

To wielka sprawa wiedzieć, że za nami jest masa ludzi, dla których festiwal to po prostu część życia. Dostaliśmy od nich ogrom wiadomości i komentarzy. Wśród tysięcy z nich nie znalazłem słów krytyki. Jesteście wspaniali i ogromnie Wam za to dziękuję! To dzięki Wam wiemy, że projekt Sunrise Festival musi trwać dalej. Robimy to dla Was, bo to Wy jesteście festiwalem. Obojętnie gdzie będzie się odbywał. Żadna, nawet najtrudniejsza decyzja kilku radnych nam tego nie zabierze. Szkoda, że bezczelnie kłamią mówiąc, że są za Sunrise, a tak naprawdę myślą o swoich interesach, trzymając głowy i nosy tak wysoko, że nie mieszczą się w drzwiach urzędu. Nie myślą o zwykłych mieszkańcach Kołobrzegu, dla których był to jakiś dodatkowy zarobek w ciągu sezonu. Przypominam, że to właśnie ci mieszkańcy wybrali radnych na te stanowiska. Życie ich zweryfikuje.

Prezydent miasta Anna Mieczkowska zapowiedziała, że będzie chciała osiągnąć kompromis pomiędzy Radą a organizatorami. Czy jakieś rozmowy zostały już podjęta?

Jesteśmy w kontakcie z Panią Prezydent, która powiedziała, że będzie walczyć, że dom Sunrise to Kołobrzeg. Może ona rozmawia z radnymi? Nie wiemy. Czekamy na informacje. Zaskakują natomiast oświadczenia w mediach o dialogu czy możliwym kompromisie. Niedawno w jednym z programów telewizyjnych radny Artur Dąbkowski stwierdził, że „Sunrise będzie na sto procent, są prowadzone rozmowy. Będzie wszystko normalnie i stabilnie”. To trochę szokuje, bo nikt takich decyzji nie podjął, wręcz przeciwnie. Wszystko jest w toku, a takie medialne wstawki mają chyba wywołać wrażenie, że Ci radni którzy przyczynili się do tego, że na dziś pakujemy się z Kołobrzegu – niby działają. Ale z przykrością stwierdzam, że temat festiwalu mają po prostu gdzieś i gdyby nie Pani Prezydent i jej zastępczynie było by po sprawie.

Mam kontakt z resztą radnych, którzy nas wspierają, widzą potencjał w tym co przedstawiliśmy i kawał historii, jaką zostawiliśmy. Wiedzą, jaką moc ma festiwal w ramach reklamy w Europie i za to im bardzo dziękuję. Wierzę, że jest to głos rozsądku i dbania o Kołobrzeg. Oni wiedzą, że nic nie dostajemy za darmo, a kompromis jaki jest wypracowany miedzy miastem, a nami od lat był sprawiedliwy jak na możliwości miasta i profity płynące dla organizatora, który daje miastu spory ekwiwalent reklamowy i plany rozwoju. To są radni, którzy dbają o mieszkańców.


Posłuchaj setów z Sunrise Festival 2019!


Załóżmy jednak, że do kompromisu nie dojdzie. Czy wpłynęły już jakieś propozycje/oferty od innych samorządowców, czy instytucji które chciałyby mieć Sunrise Festival u siebie?

Poziom zainteresowania naszym wydarzeniem przerósł nasze oczekiwania. Po ogłoszeniu, że szukamy nowego domu, zgłosiło się już kilkanaście samorządów z całego kraju i nadal zgłaszają się kolejne. To dla mnie wyjątkowo miłe. W pewnym stopniu jest to forma potwierdzenia, że Sunrise Festival to uznane wydarzenie i mocna marka w świecie eventów. Na razie zbieramy propozycje, oglądamy potencjalne tereny.  Mamy wiele ciekawych ofert, które z pewnością by się Wam spodobały. Ale do decyzji jeszcze długa droga, bo najważniejszym dobrem są uczestnicy i musimy to wszystko dobrze przemyśleć.

Na tę chwilę najciekawszą propozycją wydaje się być wyspa Sobieszewska, którą wizytowaliśmy na zaproszenie samorządu oraz Międzynarodowych Targów Gdańskich. Trójmiasto ma wiele do zaoferowania i jest tam spory potencjał. Rozmowy z urzędnikami są na wielu płaszczyznach bardzo profesjonalne. Z kolei Szczecin bardzo kusi lotniskiem Dąbie. Ta propozycja była już na naszym stole kilka lat temu. Czekamy na spotkania jeszcze w kilku miejscach i wtedy podejmiemy decyzję co dalej.

Jeśli ostatecznie przyszłoroczna edycja będzie ostatnią, która odbędzie się w Podczelu w Kołobrzegu to planujecie jakoś specjalnie pożegnać się z tym miastem? Jakby nie patrzeć jest to kawał historii, która wywołuje piękne wspomnienia.  

Każda edycja naszego festiwalu przygotowywana jest z ogromnym rozmachem. Chcemy dawać uczestnikom jak najlepsze wrażenia, które przerodzą się w wyjątkowe wspomnienia. Jeżeli przyszłoroczna edycja Sunrise Festivalu byłaby ostatnią w Podczelu, to możecie spodziewać się takiego poziomu, jak do tej pory. Oczywiście poprawiając niedogodności przenosin w nowe miejsce. Pierwszy raz na nowym terenie to zawsze jakieś problemy, ale nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Zawsze dajemy z siebie sto procent możliwości i to się nigdy nie zmieni. Natomiast trudno byłoby zrealizować to, co mamy w planach od dawna. Z prostego powodu – to wiąże się z dużymi inwestycjami. A tych nie zrealizujemy, jeżeli będziemy musieli opuścić teren Podczela, bo po prostu jest to nieopłacalne.

Mimo to chcemy dać wyjątkowe emocje. Nasz teren przeszedł i tak sporą metamorfozę. Mieliście zobaczyć to wszystko w tym roku i w latach następnych. Bo jak wiadomo nie od razu Kraków zbudowano. Niestety pandemia pokrzyżowała nam plany. Wierzymy, że w przyszłym roku uda się, ale czy na nowym terenie czy ostatni raz w Kołobrzegu – to wszystko będziemy wiedzieć wkrótce. Czekają na Was nieprawdopodobne sceny, o których twórcy Tomorrowland’u powiedzieli „wow”. Do tego pokazy wizualne na światowym poziomie, ogrom pirotechniki i efektów specjalnych, nowe strefy usługowe i relaksu, zupełnie odmienione miasteczko SunCity. O klimacie jaki tworzą uczestnicy nie wspomnę bo to najlepsza publiczność na świecie!

Co bardzo ważne, udało nam się przenieść na przyszły rok wszystkich ogłoszonych wcześniej artystów. Stworzyła się też możliwość zakontraktowania dwóch bardzo oczekiwanych na Sunrise Festival artystów, o których walczyliśmy kilka lat. Zobaczymy co czas przyniesie. Dlatego musicie być z nami. Do zobaczenia!


rozmawiał Marcin Gappa

foto: Gromysz